Gelmi pleace
niedziela, 2 lutego 2014
po latach
Trochę minęło.
W dniu wczorajszym w trakcie rozmowy ze znajomą przypomniałem sobie, że kiedyś posiadałem bloga i UWAGA odnalazłem ten oto wynalazek.
Dawno nic się tutaj nie działo :) u mnie się trochę pozmieniało. Ogóle to uciekłem do Trójmiasta za kobietą która okazała się nie być jednak mi pisana. Po raz drugi wyleciałem ze studiów... może po prostu nie jest mi dane uzyskać wykształcenie wyższe.
Posiadam także pracę. Cudowną pracę na umowie śmieciowej i pensji jak splunięcie w twarz. Ale jakoś leci. Najważniejsze aby iść do przed siebie a nie stać w miejscu. A już na pewno lepsze iście przed siebie niż cofanie się. Ogoliłem się na łyso! Jestem z tego zajebiście dumny, że w końcu zdecydowałem się coś zmienić w moim wyglądzie, zgoliłem przereklamowanego irokeza i powiem szczerze, że sam sobie się PODOBAM będąc łysym.
Ogólnie staram się ogarnąć swoje życie. Już wyjaśniam. Plan na najbliższe 10 lat (xD): znaleźć pracę tak ok. 2500 - 4500 PLN/EU/$/Funta na miesiąc, znaleźć swój kąt do życia (kawalerka ew. dwupokojowe z dobrze wyposażoną kuchnią - laski na to lecą :D ), kupić sobie zwierzaka - może będzie mnie motywował do pozostania trzeźwym oraz rzucić fajki.
W tym danym momencie siedzę u kumpeli. Kumpeli którą znam już od jakiegoś czasu. Nie wiem dlaczego siedzę tutaj zamiast iść do siebie i zamulać... Może dlatego, że mnie ciągnie do niej? Nie chcę nawet się nad tym zastawiać. Zawsze jak nad czymś za dużo myślę szybko dochodzi do tego, że już nie mam o czym myśleć. Dlatego nie chcę - niech się stanie co ma się stać. Wyjebane. Chciałbym mieć tak po prostu wyjebane.
środa, 25 lipca 2012
Muehehehehe
Drogi pamiętniczku,
mam 13 lat mam czerwonego irokeza, lubię tanie wino, papierosy, lekkie dragi i kobiety.
Mueh hłe hłe xDD
Nie ważne jest to co było bo to już za nami. Poza tym sporo tego i nie chce mi się aż tak opisywać. Chce mi się ponarzekać na pierdolone wakacje. Mówili fajnie będzie najdłuższe wakacje w życiu. Fajnie będzie mówili... Chuja! Całymi dniami w domu trzeba siedzieć bo nie ma ekipy do picia... miało być fajnie, miała przyjechać pewna fajna Żmija do mnie ale zachciało jej się skakać z balkonów! Z balkonów kurwa! Dwa dni przed przyjazdem do mnie a niecały tydzień przed wyjazdem na woodstock. A tyle było pierdolenia, że oddech, że wolność że zajebisty seks i sratatata. Woodstock będzie tylko po raz kolejny inny niż planowałem, JESTEM PRZEKLĘTY I NA WOODSTOCKACH W PATROLU MUSZĘ BYĆ SAMOTNY - WYKLĘTY PRZEZ RESZTĘ SPOŁECZEŃSTWA CZERWONYCH KOSZULEK.
Po kiego człowiekowi studia skoro po nich i tak nie będzie roboty w polsze? Mam pomysł na polskę za 20lat dla Owsiaknetu. Otóż film ala z BBC na szczerym polu, gościu ubrany w garniak szprechający po angielsku będzie opowiadał historię dawno zapomnianego przez świat kraju jakim była polska - była bo ją zaorali w 2017. Pojadę na pierdolone studia żeby poznać ludzi. Będzie jak zwykle - tak mało naboi a tak dużo idiotów. Ale zrobi się odsiew i znajdzie kilku wartościowych człowieków.
LUDZIE KURWA NIE CZYTAJCIE TEGO! TEGO BLOGA NIE BĘDZIE BO NIE CHCE MI SIĘ GO PISAĆ CZASAMI PO PROSTU CHCE MI SIĘ PONARZEKAĆ
na to na czym ten świat stoi i jak to jest, że on stoi i się nie spierdoli. Boli mnie o SZATANIE jak bardzo mnie boli ludzka hipokryzja. Japierdole. Jeżeli ktoś mi mówi, że do końca świata się do mnie nie odezwie TO NIECH SPIERDALA I SIĘ NIE ODZYWA! A nie kurwa na następny dzień telefony i przepraszanie, że się było złą. To trzeba panować nad swoją złością i nie rzucać słów na wiatr. RWA! Albo inne! Przyjeżdża taka jedna! Polka, ale przyjeżdża zza granicy. Nie było jej prawie pół roku. Ale przyjeżdża pierdoli o przyjaźni, o wierności, o tym, że faceci nie znajdą kobiecego ciała (jak się kurwa spotykasz z Belgijskimi ciotami to tak się kurwa kończy!) a potem siedzi w kiblu przez 4 godziny i napierdala przez TELEFON ZE SZCZECINEM! Jak przyjechałaś do polski dla SZCZECINA to WYPIERDALAJ tam a nie zajmujesz nam czas, pieniądze i wątroby i benzyny.
Nothin' to do here.
Spierdalam stąd. Jak kurwa najdalej. Na wschód. Za WÓDKĄ! A co. NO FUTURE i do przodu!
P.S. Zapomniał bym. Z racji tego, że zmieniam swoje życie to i trochę bloga. I tak nikt tego nie czyta więc sam dla siebie wrzucę linka. To na razie ja! Do zobaczenia za kolejne dwa lata! Albo rok. Chuj wi
SYSTEM OF A DOWN CHOP SUEY!!!
Mueh hłe hłe xDD
Nie ważne jest to co było bo to już za nami. Poza tym sporo tego i nie chce mi się aż tak opisywać. Chce mi się ponarzekać na pierdolone wakacje. Mówili fajnie będzie najdłuższe wakacje w życiu. Fajnie będzie mówili... Chuja! Całymi dniami w domu trzeba siedzieć bo nie ma ekipy do picia... miało być fajnie, miała przyjechać pewna fajna Żmija do mnie ale zachciało jej się skakać z balkonów! Z balkonów kurwa! Dwa dni przed przyjazdem do mnie a niecały tydzień przed wyjazdem na woodstock. A tyle było pierdolenia, że oddech, że wolność że zajebisty seks i sratatata. Woodstock będzie tylko po raz kolejny inny niż planowałem, JESTEM PRZEKLĘTY I NA WOODSTOCKACH W PATROLU MUSZĘ BYĆ SAMOTNY - WYKLĘTY PRZEZ RESZTĘ SPOŁECZEŃSTWA CZERWONYCH KOSZULEK.
Po kiego człowiekowi studia skoro po nich i tak nie będzie roboty w polsze? Mam pomysł na polskę za 20lat dla Owsiaknetu. Otóż film ala z BBC na szczerym polu, gościu ubrany w garniak szprechający po angielsku będzie opowiadał historię dawno zapomnianego przez świat kraju jakim była polska - była bo ją zaorali w 2017. Pojadę na pierdolone studia żeby poznać ludzi. Będzie jak zwykle - tak mało naboi a tak dużo idiotów. Ale zrobi się odsiew i znajdzie kilku wartościowych człowieków.
LUDZIE KURWA NIE CZYTAJCIE TEGO! TEGO BLOGA NIE BĘDZIE BO NIE CHCE MI SIĘ GO PISAĆ CZASAMI PO PROSTU CHCE MI SIĘ PONARZEKAĆ
na to na czym ten świat stoi i jak to jest, że on stoi i się nie spierdoli. Boli mnie o SZATANIE jak bardzo mnie boli ludzka hipokryzja. Japierdole. Jeżeli ktoś mi mówi, że do końca świata się do mnie nie odezwie TO NIECH SPIERDALA I SIĘ NIE ODZYWA! A nie kurwa na następny dzień telefony i przepraszanie, że się było złą. To trzeba panować nad swoją złością i nie rzucać słów na wiatr. RWA! Albo inne! Przyjeżdża taka jedna! Polka, ale przyjeżdża zza granicy. Nie było jej prawie pół roku. Ale przyjeżdża pierdoli o przyjaźni, o wierności, o tym, że faceci nie znajdą kobiecego ciała (jak się kurwa spotykasz z Belgijskimi ciotami to tak się kurwa kończy!) a potem siedzi w kiblu przez 4 godziny i napierdala przez TELEFON ZE SZCZECINEM! Jak przyjechałaś do polski dla SZCZECINA to WYPIERDALAJ tam a nie zajmujesz nam czas, pieniądze i wątroby i benzyny.
Nothin' to do here.
Spierdalam stąd. Jak kurwa najdalej. Na wschód. Za WÓDKĄ! A co. NO FUTURE i do przodu!
P.S. Zapomniał bym. Z racji tego, że zmieniam swoje życie to i trochę bloga. I tak nikt tego nie czyta więc sam dla siebie wrzucę linka. To na razie ja! Do zobaczenia za kolejne dwa lata! Albo rok. Chuj wi
SYSTEM OF A DOWN CHOP SUEY!!!
czwartek, 22 kwietnia 2010
Hipokryci
Wszyscy! All of You! Hipokryci. Ja niestety też. Powtarzam, że trzeba robić to co się lubi, że trzeba mieć ambicje ale jednocześnie stać przy czymś co się kocha. Ja nie wiem co to słowo znaczy. Kochać. Nie wiem. A jednak płaczę na tanich amerykańskich romansidłach. Marzy mi się politechnika. Z moim podejściem do nauki trafie co najwyżej na kasę w biedronce.
Nie chcę. A jednocześnie chcę. Mam wspaniałe plany lecz wiem, że połowy z nich nie wypełnię. Z takim podejściem nie wypełniam z nich nawet jednej czwartej. Bo ja chciałbym żyć tak żeby nie żałować nie przeżytego życia. Jasne. Gdybym umarł dzisiaj stwierdziłbym że zmarnowałem życie. Nie zrobiłem nic wielkiego w życiu. Jestem egoistą, że piszę cały czas o sobie. Wyrobie sobie sprawność fizyczną i pojadę gdzieś do wojska, żeby tylko na woje pojechać. Nawet nie żeby walczyć za swój kraj. Żeby zginąć, za coś co powiedzą mi że jest ważne.
Taki humor mam dzisiaj a jutro będę zadowolony z życia. Hipokryci. Wszyscy ludzie. Idioci. Samolubni. A najbardziej ja. Nawet w tym stwierdzeniu jestem egoistą.
Nie chcę. A jednocześnie chcę. Mam wspaniałe plany lecz wiem, że połowy z nich nie wypełnię. Z takim podejściem nie wypełniam z nich nawet jednej czwartej. Bo ja chciałbym żyć tak żeby nie żałować nie przeżytego życia. Jasne. Gdybym umarł dzisiaj stwierdziłbym że zmarnowałem życie. Nie zrobiłem nic wielkiego w życiu. Jestem egoistą, że piszę cały czas o sobie. Wyrobie sobie sprawność fizyczną i pojadę gdzieś do wojska, żeby tylko na woje pojechać. Nawet nie żeby walczyć za swój kraj. Żeby zginąć, za coś co powiedzą mi że jest ważne.
Taki humor mam dzisiaj a jutro będę zadowolony z życia. Hipokryci. Wszyscy ludzie. Idioci. Samolubni. A najbardziej ja. Nawet w tym stwierdzeniu jestem egoistą.
niedziela, 4 kwietnia 2010
Umiar.
Ludzie nie znają umiaru. Ja go zacząłem stosować dopiero od minionych wakacji. Ale mimo wszystko, wbrew pozorom chociaż po nich tego nie widać są romantykami. Lubią gwiazdy. To już jest coś. Co nie zmienia faktu, że trzeba ich prowadzić. Ale i tak są pocieszni, sympatyczni, rozmawiają na bezsensowne tematy itd. Staram się być obiektywny. Jednak chyba nie jestem do końca. Mam myśli, okropne myśli w których pojawią mi się sprzeczne obrazy. Nienawiść pomieszana z miłością. Gniew pomieszany z przyjaźnią. Jestem chorym człowiekiem.
Odczuwam pewną pustkę. Odczuwałem ją już dawno, często pisałem, że czegoś mi brakuje. Może powinienem kompletnie zmienić moje życie? Zamknąć się gdzieś w jakimś klasztorze, bez komputera, bez znajomych, bez książek, może wtedy bym osiągnął w czymś perfekcję?
Położyć się z kimś na miękkiej wiosennej trawie i patrzeć w gwiazdy. Tego mi brakuje? Nie jestem pewien. Ale taki obraz często pojawia się w mojej głowie. Patrze na nią na biologii i wiem, że to się nie uda na większą skalę, poza tym przecież chyba na razie nie chce mi się bawić w coś poważniejszego, ale z drugiej... pojawiają mi się obrazy przyjemne. Hormony? Czy naprawdę tęsknota za czymś? Nie wiem nie rozumiem sam siebie. I jak ja tu mam być obiektywny, owszem świat naokoło oceniam obiektywnie jak tylko mogę ale swojego zachowania czasami albo podświadomości nie potrafię uwiązać i dostosować do siebie. A może to właśnie o to chodzi? Żeby chować wszystkie swoje demony i uczucia w środku? Ale przecież wtedy nie będę już sobą... będę kimś innym... A przecież tego nie chcę. Chcę być sobą. Ale moje prawdziwe ja chyba się dopiero kształtuje.
Nie wiem kim jestem, ani kim chce być. Chciałbym być dobrym człowiekiem i radzić sobie z przeciwnościami losu, brnąć na przód jednocześnie nie mieć do siebie wyrzutów za zmarnowane życie.
Odczuwam pewną pustkę. Odczuwałem ją już dawno, często pisałem, że czegoś mi brakuje. Może powinienem kompletnie zmienić moje życie? Zamknąć się gdzieś w jakimś klasztorze, bez komputera, bez znajomych, bez książek, może wtedy bym osiągnął w czymś perfekcję?
Położyć się z kimś na miękkiej wiosennej trawie i patrzeć w gwiazdy. Tego mi brakuje? Nie jestem pewien. Ale taki obraz często pojawia się w mojej głowie. Patrze na nią na biologii i wiem, że to się nie uda na większą skalę, poza tym przecież chyba na razie nie chce mi się bawić w coś poważniejszego, ale z drugiej... pojawiają mi się obrazy przyjemne. Hormony? Czy naprawdę tęsknota za czymś? Nie wiem nie rozumiem sam siebie. I jak ja tu mam być obiektywny, owszem świat naokoło oceniam obiektywnie jak tylko mogę ale swojego zachowania czasami albo podświadomości nie potrafię uwiązać i dostosować do siebie. A może to właśnie o to chodzi? Żeby chować wszystkie swoje demony i uczucia w środku? Ale przecież wtedy nie będę już sobą... będę kimś innym... A przecież tego nie chcę. Chcę być sobą. Ale moje prawdziwe ja chyba się dopiero kształtuje.
Nie wiem kim jestem, ani kim chce być. Chciałbym być dobrym człowiekiem i radzić sobie z przeciwnościami losu, brnąć na przód jednocześnie nie mieć do siebie wyrzutów za zmarnowane życie.
piątek, 26 marca 2010
I co teraz? Obiecywałaś! Obiecałaś, że nie będę mógł się od Ciebie odczepić. Że nie jestem obłożony klątwą i Ty mi to udowodnisz stojąc niezłomnie przy mym boku. A figę! Potrzebowałaś czas to rozumiem. Ale nie rozumiem dlaczego od przeszło miesiąca nie mamy kontaktu. Kiedy znów mnie zobaczysz to już nie będzie ten ja którego Ty pamiętasz. To będzie trochę inny ja. Bardziej obiektywny, z pustką w oczach. Nie mam Ci nic za złe. Pogodziłem się. Już większe świństwa mi robiono i większe obietnice zrywano przy czym ja także nie jestem bez winy. Żałuję odrobinę. Jeziora mi żal. Ale masz rację. Puściłem Cię. I jak zwykle okazało się, że nigdy nie byłaś moją. Żyj pełnią życia. Nie będę przeszkadzał.
Wreszcie nadeszła wiosna! Pięknie, ślicznie, ciepło, trawka rośnie, ptaszki śpiewają, radośnie, sprężystym krokiem spaceruję po moich sadach, łąkach i obszarach blisko Bobru. Wyobrażam sobie jak udoskonalić miejsce przy ognisku, skąd narąbać drewna itd. Siedzę na świeżej, miękkiej trawie ćmią papierosa. I czyż człowiekowi nie potrzeba mało do szczęścia? Szum wody, śpiew ptaków i papierosek. Życie jest piękne.
Wreszcie nadeszła wiosna! Pięknie, ślicznie, ciepło, trawka rośnie, ptaszki śpiewają, radośnie, sprężystym krokiem spaceruję po moich sadach, łąkach i obszarach blisko Bobru. Wyobrażam sobie jak udoskonalić miejsce przy ognisku, skąd narąbać drewna itd. Siedzę na świeżej, miękkiej trawie ćmią papierosa. I czyż człowiekowi nie potrzeba mało do szczęścia? Szum wody, śpiew ptaków i papierosek. Życie jest piękne.
piątek, 12 marca 2010
Woman
Kobieta. Kobieta. Niech to słowo rozbrzmi w Waszej podświadomości i wywoła pierwotne skojarzenia które nabyliście jeszcze wcześniej od mleka matki. Kobieta. Istota doskonała. Istota według biblii stworzona z żebra Adama. Najlepsza rzecz jaką wynalazł facet od czasów wynalezienia własnej ręki.(nie, nie traktuję Was materialnie a to był tylko cytat). Lecz czy na pewno taka świetna? Taka idealna? Czy to właśnie nie kobieta robi wszystko w domu żeby później mieć pretensje do faceta, że to on powinien zrobić. Czy to właśnie nie kobieta łamie serce facetom, czy to właśnie kobieta prędzej zdradzi?
Piękny słoneczny maj. Coma w Zielonej Górze. Jedziemy, zabieram swoją dziewczynę i jedziemy. Zajebiście się bawiliśmy, pogo, pośmialiśmy się trochę z Roguca i w ogóle pięknie, ślicznie, zajebiście. Następnego dnia idziemy na pks. "Kochanie, chyba nie powinniśmy się już spotykać..." Tak! Właśnie tak! Tak trzeba robić, że kiedy jest dobrze to trzeba to skończyć. Właśnie tak. O Tych dwóch co miałaś na boku nic nie powiedziałaś!
I ten mój wręcz ulubiony tekst, że "nie mogę dłużej tego ciągnąć". Najbardziej mnie on bawi kiedy właśnie wtedy było dobrze jak nigdy wcześniej.
Kiedyś pewnego dnia jedna znajoma zapytałaś się mnie dlaczego taki jestem? Dlaczego równocześnie mam szacunek do kobiet ale podchodzę z takim "ooou.. kobieta." Uśmiecham się cały czas i rozmawiam jakbym rozmawiał z normalnym człowiekiem.
Straciłem przez Was serce. Moje serce było pełne miłości, a przez Was stało się jałowe. Już nie czuje nic kiedy na Was patrze, żadnego uczucia. Oglądam piękno z pożądaniem. Więc traktuję Was zgodnie z regułami rządzącymi tym światem od kiedy człowiek stanął na dwie nogi, a może i wcześniej. Boję się, że już nigdy nic nie wyrośnie tam, na tej jałowej ziemi. Już nawet nie mówię o jakimś drzewie, na to już za późno ale chociażby krzaczek.
"Die, die, die my darling
Don't utter a single word
Die, die, die my darling
Just shut your pretty mouth
I'll be seeing you again
I'll be seeing you in hell"
Piękny słoneczny maj. Coma w Zielonej Górze. Jedziemy, zabieram swoją dziewczynę i jedziemy. Zajebiście się bawiliśmy, pogo, pośmialiśmy się trochę z Roguca i w ogóle pięknie, ślicznie, zajebiście. Następnego dnia idziemy na pks. "Kochanie, chyba nie powinniśmy się już spotykać..." Tak! Właśnie tak! Tak trzeba robić, że kiedy jest dobrze to trzeba to skończyć. Właśnie tak. O Tych dwóch co miałaś na boku nic nie powiedziałaś!
I ten mój wręcz ulubiony tekst, że "nie mogę dłużej tego ciągnąć". Najbardziej mnie on bawi kiedy właśnie wtedy było dobrze jak nigdy wcześniej.
Kiedyś pewnego dnia jedna znajoma zapytałaś się mnie dlaczego taki jestem? Dlaczego równocześnie mam szacunek do kobiet ale podchodzę z takim "ooou.. kobieta." Uśmiecham się cały czas i rozmawiam jakbym rozmawiał z normalnym człowiekiem.
Straciłem przez Was serce. Moje serce było pełne miłości, a przez Was stało się jałowe. Już nie czuje nic kiedy na Was patrze, żadnego uczucia. Oglądam piękno z pożądaniem. Więc traktuję Was zgodnie z regułami rządzącymi tym światem od kiedy człowiek stanął na dwie nogi, a może i wcześniej. Boję się, że już nigdy nic nie wyrośnie tam, na tej jałowej ziemi. Już nawet nie mówię o jakimś drzewie, na to już za późno ale chociażby krzaczek.
"Die, die, die my darling
Don't utter a single word
Die, die, die my darling
Just shut your pretty mouth
I'll be seeing you again
I'll be seeing you in hell"
wtorek, 9 marca 2010
Ile jeszcze we mnie wiary
Va'esse deireádh eap eigean...
Rzeczywistość jest okrutna i tak naprawdę twarzą w twarz z nią potrafią się zmierzyć tylko nieliczni. Uważajcie dobrzy ludzie na kobiety którym ktoś, kiedyś złamał serce. Życie człowieka samotnego jest ciężkie. Już zdążyłem chyba zapomnieć jak to jest.
W ogóle jak ja piszę? Jak nie ja. Zupełnie jak nie ja. Trzeba coś z tym zrobić. Jak mi pewna kobieta niedawno powiedziała "w tym tekście brakuje Ciebie". A mi brakuje kogoś.
"Nie muszę się bać,
Przestane być sam,
Bez Ciebie i przy Tobie"
W sobotę wielka zabawa. BAWIMY SIĘ, BAWIMY!! Do białego rana przy punku, reggae i SKA!!
Tak się wybawię żeby mieć później siłę na naukę. Fizyka jest ciekawa. Jutro próba teatru. Nie wiem jak wytrzymam chęć żeby mu pierdolnąć w pysk tak żeby przestał się puszyć i zaczął mieć odrobinę szacunku dla innych.
Chcę gdzieś wyjechać. Gdzieś w cholerę, najlepiej w góry. Kiedy będzie wiosna, chodzić i podziwiać góry, patrzyć na chmury i leżeć na zielonej trawie. Mieć wszystko i wszystkich gdzieś. Oczyścić umysł i ciało z niepotrzebnych informacji i szkodliwych środków. Chcę spokoju. Albo wyjechać na jezioro. Z kimś. Na tydzień. Pływać z ranka, słuchać muzyki i palić fajki.
"Na oblodzonych dachach ślizgamy się na łyżwach
palimy fajki marki potwór & haj"
Rzeczywistość jest okrutna i tak naprawdę twarzą w twarz z nią potrafią się zmierzyć tylko nieliczni. Uważajcie dobrzy ludzie na kobiety którym ktoś, kiedyś złamał serce. Życie człowieka samotnego jest ciężkie. Już zdążyłem chyba zapomnieć jak to jest.
W ogóle jak ja piszę? Jak nie ja. Zupełnie jak nie ja. Trzeba coś z tym zrobić. Jak mi pewna kobieta niedawno powiedziała "w tym tekście brakuje Ciebie". A mi brakuje kogoś.
"Nie muszę się bać,
Przestane być sam,
Bez Ciebie i przy Tobie"
W sobotę wielka zabawa. BAWIMY SIĘ, BAWIMY!! Do białego rana przy punku, reggae i SKA!!
Tak się wybawię żeby mieć później siłę na naukę. Fizyka jest ciekawa. Jutro próba teatru. Nie wiem jak wytrzymam chęć żeby mu pierdolnąć w pysk tak żeby przestał się puszyć i zaczął mieć odrobinę szacunku dla innych.
Chcę gdzieś wyjechać. Gdzieś w cholerę, najlepiej w góry. Kiedy będzie wiosna, chodzić i podziwiać góry, patrzyć na chmury i leżeć na zielonej trawie. Mieć wszystko i wszystkich gdzieś. Oczyścić umysł i ciało z niepotrzebnych informacji i szkodliwych środków. Chcę spokoju. Albo wyjechać na jezioro. Z kimś. Na tydzień. Pływać z ranka, słuchać muzyki i palić fajki.
"Na oblodzonych dachach ślizgamy się na łyżwach
palimy fajki marki potwór & haj"
Dziękuję Ci. Dziękuję Tobie.
Dziękuję Wam.
Dziękuję bo wciąż piszę, co bym chciał.
Я тебя люблю
Subskrybuj:
Posty (Atom)