poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Hmmmm....

Noc. Taka straszna. Taka piękna. Dlaczego świat, przynajmniej dla mnie, jest piękniejszy, kiedy jest schowany za ciemną zasłoną?

Coś, co jest ukryte jest piękne, jak z kobietami. Kobiety są piękne w ubraniach, nago także, ale to już nie jest to.

Dopuki czegoś nie mamy, pragniemy tego całym sobą. Ale kiedy już to mamy, przestajemy się tym interesować i staje się to dla nas szarą codziennością.


Dlatego kocham góry. Szczerze wolę góry od morza. Góry mają coś w sobie... Te widoki, to powietrze, to uczucie podczas zdobywania szczytu. Od ostatnich czterech lat jeżdżę w góry, co rok. Dalej nie mogę się nimi nacieszyć.
Nigdy nie zamieszkam w pobliżu gór, bo staną się one dla mnie szarą codziennością.


Wracając do nocy. Dlaczego ona jest tak piękna?
Przecież, już od dawien dawna była uważana za czas w którym wychodzą potwory, demony i inne stworzenia w które większość ludzi nie wierzy. Może właśnie dlatego. Budziła dreszczyk emocji.
Prawie jak kochanka w małżeńskim łożu.


Przeznaczenie

Czy przeznaczenie istnieje?
Czy całe nasze życie jest z góry przesądzone?
Mógłbym w tej chwili powrócić do tematu sensu życia ale o tym może później.

Więc jeżeli założyć, że przeznaczenie istnieje, równie dobrze można nic nie robić.
I tak się stanie co ma się stać. Czy będę siedział przy komputerze i pisał bzdury czy pójdę rąbać drewno i tak stracę rękę? Jak?

Idę sam parkiem, pijąc szampana a w tle Apocalyptica. Nie jestem sam ale czuje się sam.
Niebo jest piękne nocą. O wiele piękniejsze niż za dnia.
I gdzie tu przeznaczenie? To było całkiem bezcelowe. A może nie?
W końcu dałem pracę pani w sklepie kiedy poprosiłem o papierosy i szampana.

-Ingristoj jest?
-A co to jest?
-Szampan rosyjski.
-yyyy...
-O jest właśnie tam!

Tak rosyjski szampan. A tak naprawdę to, aż zacytuje
"Polskie wino musujące"

Coś pięknego.


Idę samotny ulicą mego miasta.

sobota, 29 sierpnia 2009

eeeeeh

Czy ktoś uwierzy, że uroniłem łze za przyjaciółmi, których straciłem?
Skądże. Mi już nigdy nikt nie uwierzy.
JA JESTEM KŁAMCĄ!!

(niekoniecznie) Bzdury part1

Tak wiem, zjebałem sprawę na całej lini.
Od początku do końca.
Może nie od początku ale do końca tak.
Mnie też to boli.
Brakuje mi tego jak było kiedyś.

Zjebałem i to śni mi się po nocach jak koszmar.
Chciałbym zamiast tego być z nią szczęśliwy i mieć ładne sny o niej.

Nie wyszło.
Zjebałem.

Przepraszam Was wszystkich
Nawet tych którym nic nie zrobiłem.
Przepraszam.


Przepraszam!

Bzdury part2

Często kiedy mam kogoś i jest mi z nią ok niszczę to specjalnie ponieważ i tak wiem, że to nie potrwa dłużej niż jakiś czas. W stałym związku widzę bezsens. Po co próbować skoro i tak się to nie uda?

Znam pewną parę którzy byli ze sobą przez dwa lata, zerwali, potem do siebie wrócili, potem mieli serię rozstań i powrotów niczym z AK-47. Nie chcę żadnej ze stron w tej sytuacji oceniać. Ale szczerze podziwiam ich. Szczególnie jego. Jego pewność, że to jest ta jedyna.
Ja się do tego nie nadaje!


Nie ma to jak zimny prysznic. Poprawia krążenie krwi, przywraca jasność myślenia itd.


Wyleczyłem się na przestrzeni grudzień - maj z kilku rzeczy. Odruchów. Złych odruchów. Już ich nie mam i cieszę się z tego. Nie staram się naprawić czegoś co zostało zepsute na siłę naprawiać. Czasami po prostu lepiej, że stało się jak stało.

Pamiętnik

Z pamiętnika Kamikaze:

Dzień 1.

Lot próbny.

piątek, 28 sierpnia 2009

Bzdury part1

Kobiety zadziwiają mnie z dnia na dzień.
Każda. Są to całkowicie nieprzewidywalne i nieobliczalne istoty.

Ale też nie wszystkie. Są też takie, których każdy gest mogę wymienić od początku do końca.
A jak przychodzi co do czego to zachowują się jak kłoda. Wybacz. Gdybym był nekrofilem poszedłby do kostnicy zamiast do Ciebie na impreze.

Moja maszyna zaczyna świrować. Ja chyba też. Dziś na przykład pod wpływem wypitego w nocy alkoholu założyłem bloga w którym piszę bzdury które nie powinny wyjść poza granice mojej czaszki.

"Są kobiety, pistolety i kobiety jak rakiety.
Chude długie i wysokie z wydepilowanym krokiem"

I wciąż mnie zaskakują.
Jesteśmy na siebie wściekli. Wiedziałem, że ona na mnie była i wiedziałem, że jestem winny. Nie spodziewałem się, tego co zrobiła.

Zaskoczyła mnie kiedy mi powiedziała, że dla niej impreza też miała inaczej wyglądać. Ja miałem swój plan. Nigdy się już nie dowie co ją miało spotkać. Może i lepiej? Chyba nie potrzebuje więcej podrapanych ścian w domu i blizn na plecach. Powtarzam sobie czasami, że za tym nie tęsknię.

Nie spodziewałem się cholera jasna, że to zajdzie tak daleko. To w ogóle nie miało być tak.
To był jeden impuls. A Ty go pochwyciłaś i zamiast mnie wyrzucić to, że tak się wyrażę współpracowałaś. Przepraszam.

Odkąd sięgam pamięciom, zawsze było ze mną coś nie tak.

Uważam, że jestem dziwnym człowiekiem, ponieważ dzisiejsza wizja normalnego człowieka mnie przeraża. Sam nie wiem, która jest gorsza, bo mam ich kilka... Czy chodzić, w garniaku z walizeczką czy tak jak 3/4 ludności Polski machać rękoma do rapu.

Czasami odnosze wrażenie, że urodziłem się nie w tym wieku w którym powiniem. Chyba bardziej by mi pasowało średniowiecze.

"Niekoniecznie mądry ale silny do rąbania drewna!!"

"Tak to ja, już idę Marcinie"





What Life ?

Właśnie. Czy nasze życie ma sens? Czy jest jakiś głębszy powód naszego istnienia czy jesteśmy tylko efektem ubocznym jak asfalt? Czy po śmierci jest coś? Czy pustka? Ale jak pustka? Koniec istnienia? Jak to możliwe...

Gdzieś kiedyś słyszałem, że we wszechświecie nic się kończy.

Może nawet istnieje jakieś życie po tym życiu. Może istnieje jakaś wyższa istota (potocznie zwana bogiem), która nas stworzyła? Ale, po co jaką cholerę? Jesteśmy autodestrukcyjnymi stworzeniami. Niszczymy nas samych a przy tym naszą planetę.

Nie jestem jakimś biologiem chroniącym środowisko, przypinającym się do drzewa żeby go nie ścieli. Lubię ładne samochody, lubię się pobawić przy piwku z papierosem i fajką wodną.

Może o to chodzi. Żeby przyjść na ten świat pobawić się trochę i go opuścić?

Może nie chodzi o nic i nasze życie jest bardziej do dupy niż jakiegoś domowego kota, który dostaje wszystko pod nos.

Wszystko i nic

Wakacje, czas słońca i zabawy, miłości i rozczarowania. Czas bólu i tęsknoty. Czas nudy i zadumy. Czas. Wolny czas. Aż człowieka nosi...

I ten właśnie czas kończy się. Już w ten wtorek wszyscy pójdziemy do szkoły. Nowa szkoła nowi ludzie, nowe problemy. Ale dość o tym.

Ktoś kiedyś powiedział, że "People don't change". Wtedy mu wierzyłem, ale teraz wiem, że jeżeli człowiek chce, naprawdę chce się zmienić to jest to możliwe.

Moje wakacje, taaak. To było naprawdę coś. Dużo zabawy, dużo porażek. Głównie dużo porażek. Cóż zdarza się, plany były inne ale wyszło i tak jak wyszło.

Zacytuję teraz dzisiaj zasłyszany tekst „Przyszłość nigdy nie jest taka jaką sobie ją wyobrażaliśmy”. To prawda. Zawsze, za każdym razem coś musi się zepsuć.

Czasami mam ochotę iść gdzieś sam, daleko, z dala od ludzi. Rozpalić ognisko i posiedzieć przy nim. Nie wiem skąd mi się to bierze. Moim najgorszym błędem jest to, że ja nie myślę co robię. Gdybym kiedyś usiadł i się zastanowił byłbym innym człowiekiem. Tak zamierzam zrobić. Zmienić się.

Oczywiście nikt mi nie wierzy, takiemu kłamcy jak ja? Skądże. Ja przecież kłamie nawet kiedy się przedstawiam własnym imieniem i nazwiskiem. Od rana do nocy. Czasami nawet zdarza mi się przez sen.

Cały czas powracam do przeszłości, czy była lepsza? To co było np. w grudniu? Albo to co było w maju? Czy wtedy byłem kimś innym? Dostałem dzisiaj odpowiedź. Nie byłem, to była to moja zakłamana iluzja.