poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Hmmmm....
Przeznaczenie
sobota, 29 sierpnia 2009
eeeeeh
(niekoniecznie) Bzdury part1
Bzdury part2
piątek, 28 sierpnia 2009
Bzdury part1
Odkąd sięgam pamięciom, zawsze było ze mną coś nie tak.
Uważam, że jestem dziwnym człowiekiem, ponieważ dzisiejsza wizja normalnego człowieka mnie przeraża. Sam nie wiem, która jest gorsza, bo mam ich kilka... Czy chodzić, w garniaku z walizeczką czy tak jak 3/4 ludności Polski machać rękoma do rapu.
Czasami odnosze wrażenie, że urodziłem się nie w tym wieku w którym powiniem. Chyba bardziej by mi pasowało średniowiecze.
"Niekoniecznie mądry ale silny do rąbania drewna!!"
"Tak to ja, już idę Marcinie"
What Life ?
Właśnie. Czy nasze życie ma sens? Czy jest jakiś głębszy powód naszego istnienia czy jesteśmy tylko efektem ubocznym jak asfalt? Czy po śmierci jest coś? Czy pustka? Ale jak pustka? Koniec istnienia? Jak to możliwe...
Gdzieś kiedyś słyszałem, że we wszechświecie nic się kończy.
Może nawet istnieje jakieś życie po tym życiu. Może istnieje jakaś wyższa istota (potocznie zwana bogiem), która nas stworzyła? Ale, po co jaką cholerę? Jesteśmy autodestrukcyjnymi stworzeniami. Niszczymy nas samych a przy tym naszą planetę.
Nie jestem jakimś biologiem chroniącym środowisko, przypinającym się do drzewa żeby go nie ścieli. Lubię ładne samochody, lubię się pobawić przy piwku z papierosem i fajką wodną.
Może o to chodzi. Żeby przyjść na ten świat pobawić się trochę i go opuścić?
Może nie chodzi o nic i nasze życie jest bardziej do dupy niż jakiegoś domowego kota, który dostaje wszystko pod nos.
Wszystko i nic
Wakacje, czas słońca i zabawy, miłości i rozczarowania. Czas bólu i tęsknoty. Czas nudy i zadumy. Czas. Wolny czas. Aż człowieka nosi...
I ten właśnie czas kończy się. Już w ten wtorek wszyscy pójdziemy do szkoły. Nowa szkoła nowi ludzie, nowe problemy. Ale dość o tym.
Ktoś kiedyś powiedział, że "People don't change". Wtedy mu wierzyłem, ale teraz wiem, że jeżeli człowiek chce, naprawdę chce się zmienić to jest to możliwe.
Moje wakacje, taaak. To było naprawdę coś. Dużo zabawy, dużo porażek. Głównie dużo porażek. Cóż zdarza się, plany były inne ale wyszło i tak jak wyszło.
Zacytuję teraz dzisiaj zasłyszany tekst „Przyszłość nigdy nie jest taka jaką sobie ją wyobrażaliśmy”. To prawda. Zawsze, za każdym razem coś musi się zepsuć.
Czasami mam ochotę iść gdzieś sam, daleko, z dala od ludzi. Rozpalić ognisko i posiedzieć przy nim. Nie wiem skąd mi się to bierze. Moim najgorszym błędem jest to, że ja nie myślę co robię. Gdybym kiedyś usiadł i się zastanowił byłbym innym człowiekiem. Tak zamierzam zrobić. Zmienić się.
Oczywiście nikt mi nie wierzy, takiemu kłamcy jak ja? Skądże. Ja przecież kłamie nawet kiedy się przedstawiam własnym imieniem i nazwiskiem. Od rana do nocy. Czasami nawet zdarza mi się przez sen.
Cały czas powracam do przeszłości, czy była lepsza? To co było np. w grudniu? Albo to co było w maju? Czy wtedy byłem kimś innym? Dostałem dzisiaj odpowiedź. Nie byłem, to była to moja zakłamana iluzja.