środa, 30 grudnia 2009

Smok musi jeść dziewice!

Smok musi jeść dziewice!
To tyle tytułem wstępu.

Różne rzeczy chodzą po różnych ludziach. Rzeczy tak przykre i tak straszne, że czasami lepiej ich nie pamiętać.

Niektórzy ludzie mają inteligentną pamięć, która wyłącza się w odpowiednim momencie żeby człowiek nie pamiętał, co złego narobił po pijaku. Wtedy cała zło kumuluje się podczas pobudki z pytaniem „gdzie ja jestem?!... Impreza się już skończyła? „ I ten oto człowiek nie miał jeszcze wtedy kaca. On jeszcze był pod wpływem, ale nie wiedział o tym. Dopiero, kiedy wieczorem pojechał na koncert pewnego punk rockowego zespołu pt. „Sanki Satana” zaczął go łapać kac. Facet ten miał wielkie szczęście, że dał się wyciągnąć na ten koncert, ponieważ poznał tam wspaniałą dziewczynę, która była w błogim stanie nie trzeźwości. Mieli, więc wspólne zainteresowania. Z tej całej głośnej muzyki przy kacu, dzięki któremu mógłby słyszeć jak trawa rośnie nie zapamiętał jej imienia. Przeszukał, więc połowę szpiegowskiego portalu internetowego, którego nazwy nie przytoczę w tym opowiadaniu. Szukał jej dwa i pół dnia. Czasami tracił już nadzieję, lecz żył świadomością, że ona może być Tą. Aż w końcu znalazł ją. Konwersowali na różne tematy i zauważyli, że mają więcej wspólnych zainteresowań.

Później był 23 grudnia spędzony w większości w 3po3 z czterema koleżankami z Francji, Holandii, Austrii i Polski. Był to ciekawy wieczór dla naszego bohatera, ponieważ wylądował z lustrzanką robiąc zdjęcia czterem pijanym, napalonym, biseksualnym kobietą robiącym nie do końca przyzwoite rzeczy.

Wigilię Bożego Narodzenia i dalsze dni świąt pomińmy, ponieważ nie wydarzyło się wtedy nic interesującego.

W sobotę 26 grudnia znów ją spotkał. Tym razem koncert był dla niego tylko przykrywką żeby się z nią spotkać. Stwierdzi razem, że koncert nie jest zbyt ciekawy i poszli do niego. Rozmawiali, on pożyczył jej książkę. Umówili się, że przyjedzie do niego w poniedziałek. Chciał zrobić na niej dobre wrażenie, więc kupił jej kwiaty, lilie, nierozwinięte jeszcze. Czekając na nią na przystanku spalił trzy papierosy głównie po to żeby zająć czymś ręce.            Lecz kiedy przyjechała, nie widział nic poza nią.

Nie wiem, co się dalej stało, może jest to historia wielkiej miłości, a może i wręcz przeciwnie. Mogę jeszcze tylko powiedzieć, że dziewczyna ta miała łagodne rysy twarzy, piękne brązowe oczy, ciemne włosy do ramion i słodkie różowe usta. Tyle kończąc.



Zbajerowałaś małolata.


poniedziałek, 14 grudnia 2009

Rozmyślania.

(nikt mnie nie zmusił do napisania tej notki. Piszę ją ponieważ sam osobiście odczuwam taką potrzebę).

Ja... Ten, który z takim luzem (bo pijany?!) chodził z fajką w ustach po Pobierowie i prawie, że chwalił się każdej napotkanej osobie, że nie wierzy w miłość. Odczuwam strach przed przyszłością, przed tym, że ją stracę. Nie, nie wierzę w miłość. Miłość nie istnieje. Ale potrzeba bliskości drugiego człowieka? Potrzeba tak silna, że aż wręcz namacalna. I piszę tutaj, że boję się, że ją stracę. Ale ja tak naprawdę jej nie posiadam w żaden sposób. Kiedyś ktoś mądry powiedział mi tak: "Jeżeli uważasz, że coś posiadasz - puść to wolno, jeżeli wróci jest Twoje, jeżeli nie - nigdy nie należało do Ciebie". Cóż... ostatnio puściłem kogoś wolno na sylwestra w tamtym roku. Okazało się, że nigdy nie była w żaden sposób moja. Cóż, dzisiaj wiem, że Panna Perwersja nie należy do nikogo i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Może stąd ten strach? Boję się, że stracę kolejną...
Ostatnio tak fajnie było pod koniec wakacji. Namiętność która nie narodziła się z alkoholu albo kaca albo czegoś podobnego do paprotki w fajce wodnej. Coś co jest, było, i pewnie będzie wielką niespodzianką.
Dla mnie? Odrobinkę. Już wcześniej coś... coś widziałem ale jak to mówią "najtrudniejszy pierwszy krok".


I chodź wszystko poszło źle,
Przed Panem pieśni stawie się.

Więc chciałbym stanąć przed Tobą i Ci szczerze i z całym szacunkiem podziękować za tą chwilę. Że oderwałaś mnie na chwilkę od tego szarego świata.

Nie powiem Ci tego w twarz bo pewnie pomyślałabyś, że jestem idiotą. A o mym blogu nie masz pojęcia. I dobrze. Niech będzie jak jest. I skończy się tak jak zawsze. Znudzisz się mną. Shit happens.

KONIEC

niedziela, 13 grudnia 2009

Sobota wieczór

Wymarzony wieczór? Niektórzy mogliby tak stwierdzić, zaczęło się całkiem ciekawie i rom... erotycznie. Czego skutkami była chwila niepewności ale trzeba być dobrej myśli. W końcu małżeństwa starają się latami itd. Ja wiem, że ironia losu itd. Ale jednak. Optymizm. Aha i minął tydzień i dalej jest zajebiście. Co jest dziwne :O
Mało tego! Jest zajebiście i robi się co raz lepiej. A jednak w życiu człowieka najważniejszy jest alkoho... Przyjaciel! Który przyjdzie do Ciebie w odpowiedniej chwili z butelką Whiskey. I zaśnie na Twoim łóżku... No ale za tą butelkę Walkera można mu darować.
Podsumowaniem wieczoru są piękne nogi, duże, dobrze wypieczone piersi i piękny aromat Johnny'ego Walkera.

Więcej takich wieczorów proszę! Na wynos. RAZ!
A 18 idziemy na imprezę....  Kici kici, Bądźmy nieprzyzwoici?

niedziela, 6 grudnia 2009

Mniami

Mniami, mniami.

Brakowało mi tego. Nawet nie wiecie jak bardzo. Czegoś co nie zrodziło się przez alkohol czy inne używki tylko było pielęgnowane od dłuższego czasu. Nie powiem, że się nie spodziewałem, ale, że aż takie KABUM to naprawdę miło zaskoczony jestem. Naładowany pozytywną energią. Chociaż znając moje szczęście to nie na długo. Maksymalnie daje sobie tydzień zadowolenia z życia. Nie więcej. Zachowując jednocześnie pozytywizm, pewnie coś się stanie do końca tego tygodnia. Gdybym był naprawdę wierzącym modliłbym się aby nie stało się nic złego, nieoczekiwanego. Niech będzie tak dobrze jak jest. W sumie to chyba niczego więcej nie chcę.

Tylko kogoś takiego jak Ona.

sobota, 28 listopada 2009

Bzdury part6

I to by było na tyle. Niech mnie jeszcze kiedyś ktoś zapyta dlaczego nie wierzę w miłość. Naprawdę. Masakra. Skończyły się nadzieje i urojenia. Mam tego wszystkiego dosyć. Chcę przesiedzieć resztę życia przy komputerze nie zwracając uwagi na problemy miłosne, pieniężne, przyjacielskie i inne złudzenia jakimi ludzie żyją. Nie jestem i nie chcę być tak wszyscy inni ludzie. Wiem, że jestem idiotą. Wiem, że jestem brzydki i gruby. Wiem, że wszyscy mamy nadzieję naszego bycia tym jedynym/ną. Wiem też, że podobno wszyscy jesteśmy tacy sami. Nic na siłę. Mam dosyć. Chciałbym mieć odwagę na kolejną próbę samobójstwa. Jestem głody. Źle się czuję. Zacząłem czytać Platona. Kiedyś ucieknę przed śmiercią. Kiedy przychodzimy my nie ma śmierci, kiedy przychodzi śmierć nie ma nas. Mam dość ludzi. Chcę samotności. I fajek. I ciepłego mleka z miodem. Chcę lata, słonecznej łąki, szumu rzeki i papierosa.

wtorek, 24 listopada 2009

Burza.

Burza.

Dlaczego tak wielu ludzi boi się burzy? Owszem, wielu ludzi nie lubi kiedy pada deszcz a niebo rozświetlają na ułamek sekundy pioruny. Według mnie burza jest czymś pięknym. Ale taka Burza. Burza w pełnym znaczeniu tego słowa. Letnia burza. Taka kiedy jest ciepło, kiedy nic nie widać przez ścianę deszczu. I kiedy mimo nocy jest jaśniej niż w dzień.

Kiedy stoisz a deszcz obmywa Twoje ciało jakby chciał Cię oczyścić ze wszystkich grzechów i brudów tego świata. Stoisz z nią. Aktualnie tą jedyną. Wasze usta spotykają się aby zaraz się rozstać na chwilę krótszą niż mrugnięcie oka, bo usta są spragnione, chcą się nacieszyć innymi ustami tak długo jak tylko się da. Ale przecież nie mrugacie. Oczy są zamknięte. W chwili takiej ta oczy nie są do niczego potrzebne. Ważne są usta. Dwie pary ust. I pomimo zamkniętych oczu widzisz wszystko co się dzieje naokoło, jakby z trzeciej osoby widzimy siebie i aktualnie tą jedyną na tle pięknych piorunów z fantastycznymi rozgałęzieniami. Dźwięk dochodzi od razu. Burza jest tuż nad nami. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Ta chwili jest Wasza, Twoja i tej drugiej osoby. Reszta nie ma znaczenia. Liczycie się tylko Wy. Twoje usta i te drugie usta.

A usta są spragnione.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Bzdury part5

Zdarza się. Każdemu się zdarza. Mam świadomości, że prawie nikt nie czyta tych bzdur jakie tu wypisuję jednak to jest pewien plus. Mam jako taką intymność moich przemyśleń.

Ten weekend był... ciekawy. Dawno nie było tak fajnie. Dobra mocna muzyka, dobre towarzystwo i od razu robi się doskonała impreza. Kobiety wciąż mnie zadziwiają. Z dnia na dzień. I znów się pojawia odwieczne pytanie czy miłość istnieje? A nawet jeśli to czy układy nie są lepsze? Chcemy tego samego, po co się po to skradać?
Chociaż sam nie wiem. Jest pewna dziewczyna, kobieta. Byłbym wstanie zaofiarować jej gwiazdkę z nieba. Bynajmniej bym się starał. Jeżeli nie prawdziwą gwiazdkę z nieba to chyba nawet coś cenniejszego. Wierność, może nawet miłość? Nie mówię, że aż do śmierci bo lubię żyć ze świadomością, że np. jutro przejedzie mnie samochód albo zakończę mój żywot w inny sposób.
Chciałbym żyć tak naprawdę, żyć ze świadomością, że nie będzie jutra. Z kolei mam tak wiele planów na przyszłość. Wielki dom, dobrą pracę itd. Z tego wszystkiego to chyba tylko na śmierć będę czekał z utęsknieniem.

Na śmierć albo na Nią.

piątek, 13 listopada 2009

Nosi mnie

Mam ochotę coś zrobić. Czegoś mi brakuje. Może kogoś?
Mam ochotę na spacer. Brakuje mi rozmowy. Z kimś.
Mam ochotę gdzieś pojechać. Z dala od domu.
Mam ochotę złamać jakieś zasady. Potrzebuję kogoś.
Mam ochotę zrobić coś nieprzyzwoitego. Brakuje mi ciepła które wytwarza tylko ludzkie ciało.
Mam ochotę słuchać czegoś nieprzyzwoitego. Brakuje mi jedwabnej kobiecej skóry.
Mam ochotę zrobić coś złego w pozytywnym znaczeniu tego słowa.


Nosi mnie.

środa, 11 listopada 2009

Miłość, uwaga, ratunku, pomocy.

Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty.

Popieram Kazika. To wszystko nie ma sensu. Starać się, biegać naokooło nich, zakładać przy tym maski i udawać, że jesteśmy kimś kim nie jesteśmy. A to wszystko tylko po to, żeby się potem dowiedzieć, że „poznałam kogoś… jest mi z nim dobrze”. Do tego jeszcze szczypta oklepanego tekstu „jeżeli mnie kochasz to pozwól mi odejść!”. Masakra. Udziela mi się nie zbyt pozotywny nastrój.

W ten sposób piszę, chyba nawet odrobine tak myślę. A jednak siedzę tu i słucham jak mi Nosowska śpiewa o miłości.

MIŁOŚĆ! UWAGA! RATUNKU! POMOCY!

Dokładnie tak Kasiu. Uciekajmy przed tym jakże fałszywym uczuciem stworzonym przez głupie ludzkie umysły. Uczucie to jest tak samo fałszywe jak wszystko temu towarzyszące, te wszystkie podchody, uwodzenia, słodkie słówka itd. Po co to komu? Oczywiście, że to jest ciekawe, przyjemne i w ogóle. Ale nie jest siebie warte. To tak jakbyśmy zainwestowali 200zł a spowrotem dostali 20zł.

Są dwa rodzaje miłości. Płatna i darmowa. Z tym, że naukowcy już dawno udowodnili, że ta płatna wychodzi taniej.

sobota, 7 listopada 2009

Wrocław

Wrocław ma największy rynek w Polsce (4,5ha), poza tym jest najpiękniejszy w Europie. Zgadzam się.
Wrocław jest pięknym miastem, biorąc pod uwagę kamieniczki, sklepy, majestatyczny ratusz i Pub "Spiż" znajdujący się pod ratuszem. W tymże Pubie, ważą piwo na miejscu, bez konserwantów i innego złego gówna. Piwko z koleżankami studentkami jest pyszne. Tym bardziej kiedy ma 15%.

Żałuje trochę, że tak mało czasu z nimi spędziłem. Ale nadrobimy obiecuję. Odwiedzę Wrocław na dłużej. Nie przepuszczę takiej okazji. Na podbój akademika!!

Później był Hamlet, zaciekawił mnie chociaż dzisiaj czytam jego negatywne recenzje. Mnóstwo seksu i litry krwi. Nie powiem, że nie lubię takiej tematyki ale akurat nie to mnie zaciekawiło.
Gra aktorska według mnie była bardzo dobra. Chciałbym tak grać jak oni, mimo, że ich gra także otrzymała negatywy.

I tak z całego dnia najlepiej mi było w Spiżu z moimi kochanymi studentkami. Jeszcze Was odwiedzę, a wtedy...

...Będzie się działo...

czwartek, 5 listopada 2009

Bzdury part4

Znów ten sam problem co zawsze. Jak zacząć?
Pierwsze zdania mają bardzo duży wpływ na czytelnika. To od pierwszych zdań zależy czy czytelnik zainteresuje się całym tekstem czy nie. Czasami jest też tak, że tylko pierwsze zdanie jest zachęcające a reszta materiału i informacji nadaje się tylko żeby się nią podetrzeć.

Znów mam to uczucie. Elka się ze mnie śmieje. Zostanę tutaj zupełnie sam. Pani o Krwistych włosach i charakterystycznym śmiechu z numeru 69a wyjedzie do PO, Pan Barman który jakby nie było jest mym tzw. najlepszym przyjacielem, poprawi maturę i dostanie się gdzieś na medyka. No i Elka też wyjedzie. Gdzieś. Ona sama jeszcze nie wie gdzie pojedzie. I z całego tutaj grona sąsiadów zostanę sam jeden. Nie będę tęsknił.

Jestem taki samotny
Jak palec albo pies
Kocham wiersze Stachury
I stary dobry Jazz

Szczęścia w życiu nie miałem
Rzucały mnie dziewczyny
Szukam cichego portu
Gdzie okręt mój zawinie.

Chciałbym znaleźć taki cichy port gdzie mógłbym odpocząć od codzienności. Czuję, że nie wyrabiam, że potrzebuje chwili oddechu. Może nawet rozmowy? Jest to dziwne bo rzadko mam takie potrzeby...

niedziela, 1 listopada 2009

Poniedziałek

Rozpryskuje glanem kałurzę. Patrze na zegarek, 7:40. Zdąże. Może nawet jeszcze do szafki zostawić ten 15 kilowy ciężar. Przechodzę przez te ciężkie drewiane drzwi i widzę śmierć. Tłum uczniów, wszyscy gadają do siebie, wymieniają się poglądami, opowiadają o swoich głupich przeżyciach. A co to może interesować drugą osobę, jaką to ostatnio Daria miała przygodę? Idę. Przeciskam się przez zapchany korytarz do mojej szafki. Ściągam kurtkę i wieszam w szafce, wyciągam większość książek i wrzucam je do mojego jedynego prywatnego kącika w tej szkole. Zamykam szafkę, znowu przeciskam się przez zatłoczony korytarz. Skąd tutaj tyle tych ludzi? I może jeszcze wszyscy się pilnie uczą?

Wdrapuje się po schodach do klasy od TI. No nie. Nie wierzę, moja klasa stoi, siedzi, pół leży, pod gabinetem i wpatruje się w otwarte zeszyty. Pojebało ich do końca? Stoję z boku, staram się nie zwracać na siebie uwagi. Jeszcze mnie zapytają, czego się nauczyłem przez weekend a ja, co im odpowiem? Jak przechodzić misje w Herosach na 130% trudności? Dzwonek. Wchodze do klasy. Nauczycielka stwierdziła, że jesteśmy takimi idiotami, że dała nam kartki na których każdy ruch myszką jest opisany bardzo dokładnie. Kurwa jak ta szkoła potrafi zniszczyć człowieka. Co z tego, że naprawiam i składam komputery i czasami pomagam ludziom w serwisie bo sobie chłopaki nie radzą sobie z windowsem skoro nie radze sobie w jakimś pieprzonym Gimpie.

Dwie lekcje jakoś przeleciały. Ufff. Teraz Polski. M A S A K R A. Polski mamy z naszą wychowawczynią. Dlaczego wszystkie nauczycielki myślą, że ich przedmiot jest akurat tym na który poświęcamy najwięcej czasu i tylko z niego się uczymy? Ależ to wszystko ma sens. Achilles gonił Hektora dookoła Troi raptem trzy raz. Trojanie byli idiotami, że nie otworzyli Hektorowi drzwi żeby się schował... Skoro już o tym mowa to ludzie nie umierają od rany na pięcie.

Dzwonek nie jest dla ucznia tylko dla nauczyciela. Czyli, że co?

Wychodzę na korytarz, mijam bardzo charakterystycznego nauczyciela z kubkiem w ręku. Czasami się zastanawiam czy nie zimno mu w uszy tam pod sufitem. Stoję, czekam na dzwonek. Wymieniam kilka zdań z ludźmi. Nie Adamie nie idziemy zapalić. Jestem porządnym człowiekiem. Nie palę i nie piję przed 12. Wreszcie coś nademną dzwoni, nadchodzą nauczyciele robi się chaos lecz jakoś dostaję się do klasy. Pan Dyrektor oddaje kartkówki. Bite pół godziny tłumaczył nam dlaczego źle to napisaliśmy i jak się powinno wychowywać własne dzieci. Nie mam pojęcia co ma jedno z drugim. W każdym razie nie jest źle, tzn. zaliczyłem.

Przedsiębiorstwo, lubię je. Gadanie o psychice człowieka i zarabianiu pieniędzy. Takich przedmiotów powinno być więcej. Konkretnie o życiu. Jak właśnie PP albo PO, to są umiejętności które się nam przydadzą w życiu. A nie jakieś fizyki…

Następna lekcja to Niemiecki. Nienawidzę tego języka! Zawsze powtarzałem, że nigdy nie będę się go uczył. A teraz muszę. Nienawidzę samego siebie za to… Najwyżej nie zdam z niego, w każdym razie siedzę na tej lekcji i staram się nie dopuszczać do mych uszu tego szczekania.

WF. Uf, przed ostatnia lekcja, to motywuje żeby sobie pobiegać. Mamy całą salę wolną. Gramy w piłkę nożną. Trzeba było biegać za tym kozakiem z C żeby chociaż chwilę zostać na boisku, pieprzony terminator. W każdym razie ciekawie było. Jeszcze tylko WOK i można iść do domu jeeee!!

WOK! Adam rozdaje cukierki z okazji urodzin z kieszeni bo mu się reklamówka rozwaliła. No i dostaliśmy OPE od psora za nasze „skandaliczne zachowanie”. Masakra. Obejrzeliśmy film o Grecji i wreszcie można iść do domu! Zanim dojdę będzie 16. Dlaczego do cholery musimy tkwić w tym budynku tak długo? Nawet sekretariat wychodzi przed nami…

Przechodzę obok śmierdzącego basenu skręcam w prawo w stronę PKP, grzebię w kieszeni – w końcu trzeba się od stresować bo ta szkoła zabije mnie szybciej niż taki mały papierosik…



Ogólny opis typowego poniedziałku.

niedziela, 25 października 2009

hymhymhym

Ogłaszam wszem i wobec, że jestem idiotą nie pojętym.
I przy najbliższej okazji strzele sobie w łeb.


sobota, 24 października 2009

Masakra

Poznałem kogoś.
Tak właściwie to znałem ją od bardzo dawna.
Nie jestem pewien czy dobrze odbierałem sygnały, ale chyba coś było... A ja stałem jak kołek i nic nie zrobiłem. Jestem dziwny.

Ale teraz tak myślę czy to ma sens? Pewnie kolejna wielka pomyłka. A może nie?
W każdym razie liczy się chwila. Zamierzam wykorzystać tą może i małą chwilę.

Bo czyż nasze życie nie składa się właśnie z takich małych kawałków nieba?

sobota, 10 października 2009

Bzdury part3

Nic się w moim życiu nie dzieje. Tylko szara codzienność. Nic szczególnego. Żadnych wyskoków. Żadnych imprez, żadnego późnego wracania późno do domu. Jak nie ja.
A szkoda. Brakuje mi tego. Kłaść się z nieznajomą. Ale nie. Wyszalałem się za kilka lat z góry nad morze. Wystarczy. Na razie.

Siedzę w domu i ubolewam, że mam nowe wielkie łóżko ale co mi po nim jak kobiety brak.
Nawet nie mam w co grać. Modern Warfare 2 już wyszło ale na razie nie mam pieniędzy.

Ooo. Hot News! Sapkowski wydał nową książkę! "Żmija" muszę ją mieć.

Weekend ten spędzam w trochę innym nastroju i miejscu jak planowałem wcześniej. Gdybym wcześniej wiedział, że nie jestem godny obcowania z ludźmi tam gdzie miałem jechać to pojechał bym w góry z P. Dyrektorem. Szkoda. Jednego i drugiego.
Góry, góry, góry. Kocham góry. Dawno nie byłem w górach... Ostatnio w pierwszym miesiącu wakacji. Potem było morze. Eeeeh morze. Nie przypadło mi jakoś do gustu (śmiejcie się śmiejcie! [Wy już wiecie że to o Was chodzi ;]).

Gdyby ludzie inteligentni (bo tych wg. mnie została dosyć mała grupka) zaczęli się zastanawiać nad własnym życie doszli by do wniosku, że to wszystko nie ma sensu. Całe to nasze jebane życie. A potem wpada kumpel z fajkami i flaszką. I wszystko nagle ma sens.

Wycieczka do Wrocławia zaplanowana na za dwa tygodnie. Trzeba Żanetkę odwiedzić i jej dwie miłe koleżanki z pokoju. Powspominać trochę wesele i takie inne...

Masakra. Idę sam spać na moim wielkim wygodnym łóżeczku.

poniedziałek, 5 października 2009

oooOOO!!!

Pod wpływem rozmowy coś mi wpadło do głowy. Oo, nawet nie czuje jak rymuje.

Więc. Wiedźmini nie umierali ze starości (chociaż troszkę i przez nią), nie umierali w objęciach ukochanej kobiety, w bujanym fotelu w domu na wsi wśród krówek i kurek. Oni ginęli w walce. Cóż, zawsze znalazł się lepszy. Była taki jeden co zabijał wiedźminów. Zwał się Bonhart. Zabił dwóch czy trzech, a na śmierć zachlastała go Ciri. Co się stało z Geraltem, oficjalnie powiedziane nie jest. Kontynuacją jakby sagi jest np. opowiadanie "Coś się kończy coś się zaczyna" (uwielbiam je), jest też gra. Ale ja mam swoją własną teorię.

Skoro Ciri, Pani Jeziora. Miała władzę. Władzę nad czasem i miejscem. Jedynym warunkiem było jezioro. Mogła więc go przenieść w czasy które nawet dla nas są odległą przyszłością i tam poskładali przebitego widłami Geralta do kupy. I teraz się pojawia mi w główce, że skoro tak to równie dobrze mogą oni sobie gdzieś teraz żyć razem, szczęśliwi. A Pan Sapkowski wcale nie wymyślił Sagi Wiedźmińskiej tylko kiedyś w swych wyprawach spotkał Ciri przy jeziorze i ona mu wszystko opowiedziała. To nie możliwe. A szkoda.

Yyyym. Byłem na ślubie. I stwierdziłem, że wesele i owszem fajna rzecz. Ale ślub? Zaufać kobiecie na całe życie? Na dzień dzisiejszy mówię, że to nie dla mnie. Kobiety są piękne, podziwiam ich piękno każdego dnia ale nie zaufałbym kobiecie na dłużej, nie powierzyłbym jej całego mojego życia.

I ja też tam byłem miód i wino piłem.

wtorek, 29 września 2009

Wariat

Idzie wariat ulicą
Wytykany palcami
Śmieją się ludzie
Nie wiadomo, z czego
Dziwne ma spodnie
Dziwne ma włosy
Śmieszy to ogromnie szare roboty
Słychać wszędzie idiotyczne śmiechy
Nietolerancja jest cechą głupców
Głupota jest mądrością, czy mądrość jest głupotą?
Głupota jest mądrością, czy mądrość jest głupotą?


Jakie jest pojęcie normalności?
W dzisiejszym świecie, w moim mieście wydaje mi się, że chodzi tu o środowisko w jakim przebywasz.
W moim byłym gimnazjum byłem wyklęty przez uczniów kiedy przychodziłem w bojówkach, glanach i ramonesce. "Patrzcie on jest dziwny! Nie ma szerokich spodni i ubiera się na czarno!" Doprawdy to okropne. A ja wcale nie byłem ubrany tylko na czarno. Wręcz na kolorowo. Nowa czerń, sprana czerń, brudna czerń, skórzana czerń itd. etc. Trafiłem do LO. Tu jest większa tolerancja. Nie śmieją się tutaj z ludzi ze względu na ich ubiór. Przynajmniej nie jawnie. Ale odchodzimy od tematu. Więc o co chodzi w normalności? O ubiór? O zachowanie? To trochę tak jak ocenianie zespołów wg. mojego znajomego. Im więcej osób słucha danego zespołu tym jest gorszy. Nie patrzy na jakość zespołu tylko na liczbę fanów. Bez sensu.
Niektórzy ludzie mogą twierdzić, że Ryśka jest dziwna. A Ryśka nie jest dziwna. Ryśka jest po prostu oryginalna, i to bardzo.

Osobiście uważam, że wyróżniam się z tłumu. Odrobinkę. Np. sytuacja teraz. Siedzę w domu i piszę bloga (gardzę sobą z tego powodu... ), i spójrzmy w tej chwili na dźwięki wydobywające się z moich głośników. Na zmianę Apocalyptica, Vivaldi - Spring, Coma, [inne zespoły rockowe], Sabaton, Beethoven.

BTW. Zastanawiam się nad zmianą systemu. Zastanawiam się i to bardzo poważnie nad Windowsem 7.
Uzyskał bardzo dobre opinie. Z moich własnych i cudzych informacji stwierdzam, że jest to system działający jak XP a bezpieczniejszy od Visty.

Pozdrowienia dla wszystkich, którzy myślą, że się stoczyłem ;)

niedziela, 27 września 2009

oO

Początki zawsze są ciężkie. Szczególnie jeżeli trzeba coś napisać. Dlatego Lubię Pratchetta.
Ten autor potrafi na samym początku tak pozytywnie dowalić, że nie wiadomo gdzie góra a gdzie dół.

Tak kobiety same nie widzą czego chcą a wyżywają się za to na nas facetach.
Tak jestem sentymentalny. Bardzo. Naprawdę podoba mi się to zdjęcie z Aś.
Ciągle do niego wracam. Ale trzeba żyć dalej.
Na co komu dziś wczorajsza miłość. Na co komu dziś wczorajszy dzień.

Nigdy nie próbujmy topić problemów w alkoholu. One doskonale potrafią pływać.
Poza tym problemy lepiej się rozwiązuje trzeźwo myśląc. Teraz to wiem.

Dlaczego nie urodziliśmy się obrzydliwie bogaci? Pewnie jakiś błąd w jądrze systemu. Ale to da się zrobić. Trzeba tylko wyłączyć wszystkie procesy, których jest około 6,5 miliarda.

Zastanawiam się czy to jest dziwne kiedy reaguję gniewem na tekst w stylu "Zapomnijmy o naszych bohaterach, teraz mamy UE a walka o Polskę to przeżytek"

Jestem cholernym patriotą. Nie dawno zauważyłem jak bardzo. Żałuję czasami, że nie urodziłem się kilkadziesiąt lat wcześniej i nie zginąłem za Polskę.

Życie polega na tym żeby je doceniać i żyć według siebie. Podoba mi się tutaj. Świat jest piękny, uciechy cielesne, używki itd. Żyję w zgodzie z samym sobą, rzeczy które żałuję można policzyć na palcach niepełnosprawnej ręki. Czasami chciałbym być bardziej odważny, iść za tym impulsem, który się we mnie pojawia. Ale nie. Ja się boję, że coś pójdzie nie tak, albo że się nie nadaję do danej sytuacji. Chciałbym być bardziej szczery, chciałbym być bogaty...
Chciałbym wiele rzeczy ale fakt, że ich nie posiadam czyni mnie tym kim jestem. A jestem sobą i jestem z tego dumny.

poniedziałek, 21 września 2009

Jarmarkowo.

Koniec. Skończyło się. Dosyć. Trzy dni to i tak aż nadto kiedy nasz jakże piękny Żagań zmienia swój wygląd. Wszędzie stragany. Można dostać wszystko, od rzemyczków i kadzidełek za 30gr po profesjonalny sprzęt ASG. Czasami myślę, że jakby dobrze się zakręcić to dostałoby się Rosyjski karabin z czasów pierwszej wojny światowej.

Ale już wystarczy. Były gwiazdy. Wg. programu były cztery ale ja patrze na to trochę inaczej niż organizatorzy. Zagrali u nas Afromental, Zakopower, Lerek i Nowator i Akcent.

Więc skrótem.
Afromental... co do tego zespołu to aż szkoda mi siły.
Zakopower, było Zajebiście! Trzy osobowe pogo, ludzie w okół patrzą się na nas jakbyśmy zabili im wszystkim matkę. Pozdrowienia dla Pana z Żar, który pytał się nas 4 razy skąd jesteśmy.
Lerek i Nowator... Nie mam jakoś szacunku dla tego typu ludzi, szczególnie jeżeli wychodzą na scenę z piwem i raczej olewają publikę.
Akcent, no tak Ryśka potrafi zmienić każdą sytuację w klęskę albo i zupełnie odwrotnie.
Na Akcencie chociaż było to techno bawiłem się całkiem nieźle.

Później był pokaz sztucznych ogni. Krótszy niż w tamtym roku, albo tylko mi się tak wydaje.

I tak skończył się Jarmark. Zdobyłem na nim dosyć ładne pudełko na kadzidełka. Czaiłem się też na drewnianą fajkę ale jakoś tak pieniążków było mi żal.

Pozdrawiam szczególnie tych którzy już nie mówią mi "cześć".

poniedziałek, 14 września 2009

Hmmmm....

W dzisiejszym świecie rządzi komercja. Ona jest wszędzie. W radio, w telewizji, w Internecie, nawet w telefonie komórkowym. Wszystkim chodzi tylko i wyłącznie o kasę. Ale czy w życiu naprawdę najważniejsze są tylko pieniądze? A gdzie się podziała nutka Rock’n’Roll’u ? Aha, no tak, oczywiście. Świat został opanowany przez muzykę elektryczną, techno i hip hop. Naprawdę kiedy widzę grupę ludzi w spodniach z krokiem do kolan szlak mnie trafia.

Idę sam. Nie, nie jestem sam. Są ludzie którzy wytrzymali mój wakacyjny kryzys. Jest ich dwóch. Trzech. No może trochę więcej. W każdym razie było co było. Ludzi się pozbyłem. Ale czy sens płakać nad rozlanym mlekiem kiedy ono i tak już skisło? Trza żyć dalej i warzyć nowe mleczko. Mleko jest dobre.

DZIELI NAS RZEKA NIEWYPOWIEDZIANYCH MARZEŃ I
DZIELI NAS RZEKA ZWYCZAJNYCH SPRAW
I NIKT Z NAS NIE WIE, CO SIĘ JUTRO MOŻE ZDARZYĆ
I NIKT Z NAS NIE WIE, CO SIĘ JUTRO MOŻE STAĆ...

niedziela, 13 września 2009

Night Watch

Ruskie mają jebniętą wyobraźnię. Ale piszą dobrą fantastykę a to się chwali.
Aczkolwiek nikt nie zrzuci z Tronu Mistrza Fantastyki naszego zacnego Pana Sapkowskiego.

Magia istnieje. W pojedynczych chwilach. Papieros, Ryśka i gwiazdy. Co w tym magicznego?
Głównie miałem na myśli gwiazdy. Ale jak tak teraz myślę to Ryśka też jest mag... nie naturalnym stworzeniem.

"Zmienię dla niej mój gust muzyczny i prze farbuje się na rudo. Bo ja ją kocham".
Nie wiedziałem, że tacy ludzie istnieją. Ludzka głupota mnie zadziwia.
A jednak istnieją i tacy ludzie.

Chcę zrobić mały rozpiździet u mnie w pokoju. Niestety nie mam na to środków.
Ale na pewno będzie nowe łóżko. Małżeńskie. Będzie duże i będzie miało wygodny materac.
W końcu się zacznę porządnie wysypiać.

Jutro do szkoły. Ale to nic. Przy życiu trzyma myśl, że od piątku już Jarmark. Trochę żałuję, że nie pojadę do Międzychodu. Ale cóż, nie mam z kim, nie mam za co i w sumie nie mam po co tam jechać.

Mam ochotę opisać coś ale nie wiem co.

Dziś spojrzałem w niebo. Gwiazdy są piękne. Prawie tak jak góry, ale gór nie mam prawie na co dzień. Gwiazdy są piękne, nie wiem dlaczego... Bo jest ich tak dużo? Nie mam pojęcia. Wiem, że są piękne. Tak jak kobiety są piękne.

Znam.

Drogi wiodące do dnia. Mosty rzucone na wiatr, światło walczące o blask.
Kształty bezformie i żal.
Tym pomiędzy wszystkim to ja,
powinienem wybrać lecz jak
każdy dzień daje znak
że zatrzymał się czas
drąży myśli to
wściekłość i wrzask
ona zbiera we snach
ona pyta mnie w locie i
po wstrzymuje czyny
my zaplątani w niemoc znów
nie wypełniliśmy się
nie wypełniliśmy się dniem
nie wypełniliśmy się dniem.


Czy jeszcze ktoś oprócz mnie ma tak, że żyje od piątku do piątku? Albo jak w tym przypadku najpierw do Jarmarku a potem do Wesela.
Dziwne rzeczy się dzieją na tym świecie a ja jestem naiwny niczym Geralt i mam nadzieję, że uda mi się być neutralnym.

Ja czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi
Czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty
Czy wiesz, że Twoje oczy spalają mnie jak ogień
Gdy patrzę w Twoje oczy zaczyna się dzień

Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję ...


Czasami nie jestem pewien co robić. Słuchać głosu rozsądku czy tego impulsu, który się pojawia do każdej sytuacji.

piątek, 11 września 2009

Love.

Wszyyyyyscy ludzie pragną miłości.

Wszyscy kochają, chcą kochać, pragnąć być kochani, rozdawać miłość, obdarzać nią innych, znajomych i obcych. Po prostu wszędzie gdzie się nie obejrzysz miłość, i kochanie.

A wojny to z miłości do drugiego człowieka.


"Ale ona mnie kocha!" Tak jasne, Ty płacisz za jej kolacje a ona w nocy daje dwóm innym facetom.
"Ale on mnie naprawdę kocha!" yhym, oczywiście, będzie o Ciebie dbał, będzie do Ciebie przyjeżdżał te 300km, bo przecież on jest inny. Każdy z nas jest inny, każdy z nas potrafi kochać kobietę jak tą jedyną. Ale to są tylko słowa.

A ludzi nie powinno się oceniać na podstawie słów tylko czynów.

Osobiście nie wierzę w miłość. Moim zdaniem jest to wynik reakcji chemicznych zachodzących w naszym mózgu. Nie ma w tym żadnej magii, nie ma tej jedynej.
Nie ma miłości.

Kiedyś, może dawno, a może i całkiem nie dosyć dawno. Miałem kobietę. Zakochaliśmy się w sobie. Trwało to trzy? Cztery miesiące. Związek na odległość. Jedyna, która nie odpowiadała mojemu ideałowi. Spławiłem trzy kobiety odpowiadające ideałowi, a ona miała w tym czasie dwóch innych u siebie. Milutko.

Potem był koncert SNL, poznałem paru ludziów i się zmieniło parę rzeczy.
Zmieniło się na dobre. Tęsknie za tamtymi czasami, kiedy przychodziła do mnie prawie codziennie.
Potem było morze, Pobierowo i znów się parę rzeczy zmieniło.
A teraz ja się zmieniłem, odrobinę, bo odrobinę, ale uważam, że wystarczy.

Kobieta jest piękna. Jest to najpiękniejsza istota na świecie.

czwartek, 10 września 2009

Mru

Ktoś powiedział, że kobieta to słabsza płeć?
Spróbuj zabrać jej w nocy kołdrę.

Macie na mnie ogromny wpływ. Jeszcze się okażę, że na jarmark tu zostanę z Waszego powodu.
Co jest nie zgodne z moim poglądem na rzeczywistość.

Będę głupi i zostanę tutaj. Jak zwykle skończy się tak, że zostanę z niczym, a inni się będą bawić.
Koniec tematu.

W głowę mojej siedzi dużo złych i niepożądanych rzeczy. Ale tak naprawdę nie ma tam pejczy. Kajdanki i owszem i podrapane ściany. Dzisiaj stwierdziłem, że nie jestem egoistą. Jakoś tak wychodzi, że kobieta ma pierwszeństwo w łóżkowych sprawach w moim mniemaniu.

Łatwo mi popaść w dołek, ale staram się nie wpadać. Staram się, żeby było pozytywnie.
(... nie, nie, Myslowitz to nie jest dobry pomysł... ) [mmm... Coma... ;> ]

Jakże kochana i znienawidzona matematyko, fizyko, chemio, biologio itd.
Mam wrażenie, że Was rozumiem. Więc jest tu coś nie tak.

Nie mogę znaleźć muzyki dla siebie.
Nie mogę usiedzieć w miejscu.
Odczuwam potrzebę, jakąś. Nie wiem.
Posiadam 2299 utworów na komputerze czyli 13.20GB. I nie mam czego słuchać.

"Ten to daleko zajdzie w życiu.
Są dwa typy facetów:
zabawni i szaleni, niezrównoważeni, tacy nadający się do łóżka,
są też ciepli i czuli, idealni do założenia rodziny.
On ma w sobie i to i to. On będzie miał kobiety".

wtorek, 8 września 2009

Wtorek

Świat jest piękny. Kobiety są piękne i nie przewidywalne. Książki są drogie. Wektory są proste. Ani Diabeł ani Anioł nie chcą Wędrowycza w piekle. Disturb śpiewa (wrzeszczy?), że "whahahaha".
Figury podobne są do siebie podobne a chemia nie jest taka zła na jaką się z pozoru może wydawać.

Żyć nie umierać. Tylko jeszcze mi kobiety do szczęścia całkowitego potrzeba.

niedziela, 6 września 2009

Dzień.

Kolejny dzień minął.
Taki sam jak wszystkie inne. Nie wydarzyło się nic. Po prostu kolejny dzień spędzony przy komputerze. Nic nowego, nawet nic starego tylko szara rutyna.

A może jednak nie? Malutka iskierka nadziei? Malutkie światełko gdzieś w tunelu?
I tak nic z tego nie będzie. Jak zwykle.

Jutro do szkoły. Szkoła, taaak, gdyby nie codziennie inne lekcje w szkole każdy dzień byłby szary.

Żyj tak, jakby każdy dzień miał być ostatni. Większość ludzi jest bardziej wierząca niż im się wydaje. Mają tak rozwiniętą wiarę w to, że rano wstanie słońce i nadejdzie kolejny dzień, że zapominają by żyć każdym dniem jakby był ostatni. Tak samo mam ja i Ty.


sobota, 5 września 2009

Ognisko.

Hmmm. Ognisko.
Kolejne u mnie. Jak zwykle większość ludzi pijana. A ja nie piłem. Ludzie aż nie wierzyli.

No cóż teraz siedzę przy kompie. Ryśka ze znajomą rozbierają Bartka, Mateusz śpi sobie spokojnie w drugim łóżeczku. A ja zaraz na karimatę. Osobiście wygodniej sypia mi się na karimacie.

Umyłem się, zapaliłem z Ryśką przez okno i odrobinę chce mi się spać.

Znów kobiety mnie zaskakują. Już się do tego przyzwyczaiłem i nie okazuje tego tak jak kiedyś.
Tak Baruś, nie wzięło Cię nic... Aż chce mi się coś powiedzieć ale nie. Ja w sumie lubię milczeć.
Uważam, że jestem bez problemowym człowiekiem. Taaak ciężko czasami utrzymać ręce i język na uwięzi. Cóż. Zdarza się.

czwartek, 3 września 2009

Damn.

Koleżanka Karolina napisała, że noc jest piękna kiedy nie czuje się samotnym.
I jeszcze, że ją częściej przeraża niż zachwyca.

Wydaje mi się Karo, że czujesz się samotna.

Ja wolę sam chodzić nocą po mieście, po lesie, gdziekolwiek. Czy to dziwne, że po lesie?
Wszystko zależy od psychiki. Ja sobie mowie po prostu, że nie spotkam w lesie nic gorszego od siebie. Bo nie ma gorszego zwierzęcia od człowieka, to jest prawdą.

Żadne inne zwierze nie zabija dla zabawy, rozrywki bądź badań naukowych.

Kiedy idę sam przez noc jestem jakby bardziej zrelaksowany. Oczywiście mam jakąś tam wizję, że kiedyś wezmę jakąś kobietę na taki romantyczny spacer przy świetle gwiazd. Albo podczas burzy.

Całowanie się w świetle piorunów to jest coś. I jeszcze te grzmoty. Chociaż widoki i tak wtedy są piękniejsze. Chciałbym kiedyś uchwycić taki moment aparatem. Prawdopodobnie nigdy nie będzie mnie na taki stać.

Już nie raz szedłem sobie z koleżanką, bądź bliższą znajomą przez noc, nawet całkiem nie dawno ale wtedy byłem pijany, ona też i już nie jesteśmy na takich stosunkach jak kiedyś. Teraz głównie chodzimy pić. A jak wypijamy wystarczająco to wtedy rozmawiamy o wszystkim jak przyjaciele.
Np. o tym jak to było kiedyś, kiedy podrapała mi ścianę.




Owszem kiedy siedzę sam przed tym jebanym komputerem, którego kocham i jednocześnie nienawidzę to czuję się samotny. Czuję się strasznie samotny. W szkolę potrafię to ukryć pod maską czasami bardzo udawanego uśmiechu. Mam częste zjazdy humoru. Często chce mi się płakać i w ogóle. Mam wahania nastroju. A może nie. Może ja cały czas jestem przybity tylko udaję.

Przecież ja jestem taki fałszywy jak nikt!!!!!

środa, 2 września 2009

A gdyby tak samobójstwo?

A gdyby tak samobójstwo?

Nie będę mówił, że nigdy bym tego nie zrobił, ponieważ nie wiem jak będzie wyglądać moja przyszłość, co się tam wydarzy itd. Według mnie, każdy jest do tego zdolny, to tylko zależy od sytuacji.

Są ludzie, którzy twierdzą, że samobójcy to tchórze i idioci, inni, że każdy samobójca ma coś z głową itd.

W mojej głowie rodzi się taka myśl, że samobójstwo jest często pod względem chwili, kiedy np. żołnierz wie, że został sam, że przewaga wroga jest dużo większa, że kiedy go znajdą to zginie nie przyjemną śmiercią. Chociaż ja, tak myślę, chociaż bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji, walczyłbym do końca. Gdybym został ostatni to próbowałbym zabić tylu ilu tylko się da.

Mam takie głupie poczucie, że jeżeli z czymś walczę i wiem, że jestem przeczucie, że przegram to daje z siebie wszystko i idę, na, że tak powiem na samobójczą akcję. Bo ktoś po mnie będzie miał łatwiej, kiedy nie będzie tamtego jednego czy dwóch.

Co by tu jeszcze... Szkoła, szkoła. Żeby to jeszcze była normalna szkoła a nie z jakimiś mianownikami i licznikami. Materiał zapowiada się ciekawie. Będzie naciąganie na trzy i dwa.


Odczuwam potrzebę bliskości z jakąś osobą, najlepiej płci przeciwnej do mojej.

wtorek, 1 września 2009

Let's Rock!

So, Let's Rock!!!

Zaczęło się, nowa szkoła, nowa klasa, nowi ludzie, nowi znajomi, nowi nauczyciele, nowe przedmioty itd.

Nie jest źle. Oczywiście trzeba będzie dać radę. Powoli do przodu. Jeżeli my nie damy rady to nikt nie da rady!

Rozpoczęcie roku szkolnego, rozpoczęcie roku harcerskiego. Po co ja tam jeszcze siedzę?

Nikt z nich już mnie nie toleruje, może ze trzy osoby i komendant.

Masakra.

http://www.youtube.com/watch?v=7mHe6FMs46o

666 bestii.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego akurat trzy szóstki są liczbą szatana?

Liczba trzy to owszem słyszałem, że trzy ponieważ jest to kpina co do trójcy świętej i także że jest to liczba odwrotna do godziny w której umarł Chrystus. Ale dlaczego szóstki?

666 jest liczbą palindromiczną - chodzi tu o liczby, które mają tę samą wartość czytane od lewej i od prawej.

Liczba 666 jest także sumą swoich cyfr i sześcianów swoich cyfr, czyli 6 + 6 + 6 + 6 do 3 + 6 do 3 + 6 do 3. Przypadkowo istnieje tylko sześć liczb o takiej własności. Jakby tego było mało zapis liczby 666 w rzymskim systemie liczbowym (DCLXVI) używa każdego symbolu o wartości od 1 do 500 dokładnie raz, w kolejności malejącej.

Pomijając to jest to liczba bestii wysłanej przez szatana w Apokalipsie Św. Jana.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Hmmmm....

Noc. Taka straszna. Taka piękna. Dlaczego świat, przynajmniej dla mnie, jest piękniejszy, kiedy jest schowany za ciemną zasłoną?

Coś, co jest ukryte jest piękne, jak z kobietami. Kobiety są piękne w ubraniach, nago także, ale to już nie jest to.

Dopuki czegoś nie mamy, pragniemy tego całym sobą. Ale kiedy już to mamy, przestajemy się tym interesować i staje się to dla nas szarą codziennością.


Dlatego kocham góry. Szczerze wolę góry od morza. Góry mają coś w sobie... Te widoki, to powietrze, to uczucie podczas zdobywania szczytu. Od ostatnich czterech lat jeżdżę w góry, co rok. Dalej nie mogę się nimi nacieszyć.
Nigdy nie zamieszkam w pobliżu gór, bo staną się one dla mnie szarą codziennością.


Wracając do nocy. Dlaczego ona jest tak piękna?
Przecież, już od dawien dawna była uważana za czas w którym wychodzą potwory, demony i inne stworzenia w które większość ludzi nie wierzy. Może właśnie dlatego. Budziła dreszczyk emocji.
Prawie jak kochanka w małżeńskim łożu.


Przeznaczenie

Czy przeznaczenie istnieje?
Czy całe nasze życie jest z góry przesądzone?
Mógłbym w tej chwili powrócić do tematu sensu życia ale o tym może później.

Więc jeżeli założyć, że przeznaczenie istnieje, równie dobrze można nic nie robić.
I tak się stanie co ma się stać. Czy będę siedział przy komputerze i pisał bzdury czy pójdę rąbać drewno i tak stracę rękę? Jak?

Idę sam parkiem, pijąc szampana a w tle Apocalyptica. Nie jestem sam ale czuje się sam.
Niebo jest piękne nocą. O wiele piękniejsze niż za dnia.
I gdzie tu przeznaczenie? To było całkiem bezcelowe. A może nie?
W końcu dałem pracę pani w sklepie kiedy poprosiłem o papierosy i szampana.

-Ingristoj jest?
-A co to jest?
-Szampan rosyjski.
-yyyy...
-O jest właśnie tam!

Tak rosyjski szampan. A tak naprawdę to, aż zacytuje
"Polskie wino musujące"

Coś pięknego.


Idę samotny ulicą mego miasta.

sobota, 29 sierpnia 2009

eeeeeh

Czy ktoś uwierzy, że uroniłem łze za przyjaciółmi, których straciłem?
Skądże. Mi już nigdy nikt nie uwierzy.
JA JESTEM KŁAMCĄ!!

(niekoniecznie) Bzdury part1

Tak wiem, zjebałem sprawę na całej lini.
Od początku do końca.
Może nie od początku ale do końca tak.
Mnie też to boli.
Brakuje mi tego jak było kiedyś.

Zjebałem i to śni mi się po nocach jak koszmar.
Chciałbym zamiast tego być z nią szczęśliwy i mieć ładne sny o niej.

Nie wyszło.
Zjebałem.

Przepraszam Was wszystkich
Nawet tych którym nic nie zrobiłem.
Przepraszam.


Przepraszam!

Bzdury part2

Często kiedy mam kogoś i jest mi z nią ok niszczę to specjalnie ponieważ i tak wiem, że to nie potrwa dłużej niż jakiś czas. W stałym związku widzę bezsens. Po co próbować skoro i tak się to nie uda?

Znam pewną parę którzy byli ze sobą przez dwa lata, zerwali, potem do siebie wrócili, potem mieli serię rozstań i powrotów niczym z AK-47. Nie chcę żadnej ze stron w tej sytuacji oceniać. Ale szczerze podziwiam ich. Szczególnie jego. Jego pewność, że to jest ta jedyna.
Ja się do tego nie nadaje!


Nie ma to jak zimny prysznic. Poprawia krążenie krwi, przywraca jasność myślenia itd.


Wyleczyłem się na przestrzeni grudzień - maj z kilku rzeczy. Odruchów. Złych odruchów. Już ich nie mam i cieszę się z tego. Nie staram się naprawić czegoś co zostało zepsute na siłę naprawiać. Czasami po prostu lepiej, że stało się jak stało.

Pamiętnik

Z pamiętnika Kamikaze:

Dzień 1.

Lot próbny.

piątek, 28 sierpnia 2009

Bzdury part1

Kobiety zadziwiają mnie z dnia na dzień.
Każda. Są to całkowicie nieprzewidywalne i nieobliczalne istoty.

Ale też nie wszystkie. Są też takie, których każdy gest mogę wymienić od początku do końca.
A jak przychodzi co do czego to zachowują się jak kłoda. Wybacz. Gdybym był nekrofilem poszedłby do kostnicy zamiast do Ciebie na impreze.

Moja maszyna zaczyna świrować. Ja chyba też. Dziś na przykład pod wpływem wypitego w nocy alkoholu założyłem bloga w którym piszę bzdury które nie powinny wyjść poza granice mojej czaszki.

"Są kobiety, pistolety i kobiety jak rakiety.
Chude długie i wysokie z wydepilowanym krokiem"

I wciąż mnie zaskakują.
Jesteśmy na siebie wściekli. Wiedziałem, że ona na mnie była i wiedziałem, że jestem winny. Nie spodziewałem się, tego co zrobiła.

Zaskoczyła mnie kiedy mi powiedziała, że dla niej impreza też miała inaczej wyglądać. Ja miałem swój plan. Nigdy się już nie dowie co ją miało spotkać. Może i lepiej? Chyba nie potrzebuje więcej podrapanych ścian w domu i blizn na plecach. Powtarzam sobie czasami, że za tym nie tęsknię.

Nie spodziewałem się cholera jasna, że to zajdzie tak daleko. To w ogóle nie miało być tak.
To był jeden impuls. A Ty go pochwyciłaś i zamiast mnie wyrzucić to, że tak się wyrażę współpracowałaś. Przepraszam.

Odkąd sięgam pamięciom, zawsze było ze mną coś nie tak.

Uważam, że jestem dziwnym człowiekiem, ponieważ dzisiejsza wizja normalnego człowieka mnie przeraża. Sam nie wiem, która jest gorsza, bo mam ich kilka... Czy chodzić, w garniaku z walizeczką czy tak jak 3/4 ludności Polski machać rękoma do rapu.

Czasami odnosze wrażenie, że urodziłem się nie w tym wieku w którym powiniem. Chyba bardziej by mi pasowało średniowiecze.

"Niekoniecznie mądry ale silny do rąbania drewna!!"

"Tak to ja, już idę Marcinie"





What Life ?

Właśnie. Czy nasze życie ma sens? Czy jest jakiś głębszy powód naszego istnienia czy jesteśmy tylko efektem ubocznym jak asfalt? Czy po śmierci jest coś? Czy pustka? Ale jak pustka? Koniec istnienia? Jak to możliwe...

Gdzieś kiedyś słyszałem, że we wszechświecie nic się kończy.

Może nawet istnieje jakieś życie po tym życiu. Może istnieje jakaś wyższa istota (potocznie zwana bogiem), która nas stworzyła? Ale, po co jaką cholerę? Jesteśmy autodestrukcyjnymi stworzeniami. Niszczymy nas samych a przy tym naszą planetę.

Nie jestem jakimś biologiem chroniącym środowisko, przypinającym się do drzewa żeby go nie ścieli. Lubię ładne samochody, lubię się pobawić przy piwku z papierosem i fajką wodną.

Może o to chodzi. Żeby przyjść na ten świat pobawić się trochę i go opuścić?

Może nie chodzi o nic i nasze życie jest bardziej do dupy niż jakiegoś domowego kota, który dostaje wszystko pod nos.

Wszystko i nic

Wakacje, czas słońca i zabawy, miłości i rozczarowania. Czas bólu i tęsknoty. Czas nudy i zadumy. Czas. Wolny czas. Aż człowieka nosi...

I ten właśnie czas kończy się. Już w ten wtorek wszyscy pójdziemy do szkoły. Nowa szkoła nowi ludzie, nowe problemy. Ale dość o tym.

Ktoś kiedyś powiedział, że "People don't change". Wtedy mu wierzyłem, ale teraz wiem, że jeżeli człowiek chce, naprawdę chce się zmienić to jest to możliwe.

Moje wakacje, taaak. To było naprawdę coś. Dużo zabawy, dużo porażek. Głównie dużo porażek. Cóż zdarza się, plany były inne ale wyszło i tak jak wyszło.

Zacytuję teraz dzisiaj zasłyszany tekst „Przyszłość nigdy nie jest taka jaką sobie ją wyobrażaliśmy”. To prawda. Zawsze, za każdym razem coś musi się zepsuć.

Czasami mam ochotę iść gdzieś sam, daleko, z dala od ludzi. Rozpalić ognisko i posiedzieć przy nim. Nie wiem skąd mi się to bierze. Moim najgorszym błędem jest to, że ja nie myślę co robię. Gdybym kiedyś usiadł i się zastanowił byłbym innym człowiekiem. Tak zamierzam zrobić. Zmienić się.

Oczywiście nikt mi nie wierzy, takiemu kłamcy jak ja? Skądże. Ja przecież kłamie nawet kiedy się przedstawiam własnym imieniem i nazwiskiem. Od rana do nocy. Czasami nawet zdarza mi się przez sen.

Cały czas powracam do przeszłości, czy była lepsza? To co było np. w grudniu? Albo to co było w maju? Czy wtedy byłem kimś innym? Dostałem dzisiaj odpowiedź. Nie byłem, to była to moja zakłamana iluzja.