środa, 30 grudnia 2009
Smok musi jeść dziewice!
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Rozmyślania.
Ja... Ten, który z takim luzem (bo pijany?!) chodził z fajką w ustach po Pobierowie i prawie, że chwalił się każdej napotkanej osobie, że nie wierzy w miłość. Odczuwam strach przed przyszłością, przed tym, że ją stracę. Nie, nie wierzę w miłość. Miłość nie istnieje. Ale potrzeba bliskości drugiego człowieka? Potrzeba tak silna, że aż wręcz namacalna. I piszę tutaj, że boję się, że ją stracę. Ale ja tak naprawdę jej nie posiadam w żaden sposób. Kiedyś ktoś mądry powiedział mi tak: "Jeżeli uważasz, że coś posiadasz - puść to wolno, jeżeli wróci jest Twoje, jeżeli nie - nigdy nie należało do Ciebie". Cóż... ostatnio puściłem kogoś wolno na sylwestra w tamtym roku. Okazało się, że nigdy nie była w żaden sposób moja. Cóż, dzisiaj wiem, że Panna Perwersja nie należy do nikogo i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Może stąd ten strach? Boję się, że stracę kolejną...
Ostatnio tak fajnie było pod koniec wakacji. Namiętność która nie narodziła się z alkoholu albo kaca albo czegoś podobnego do paprotki w fajce wodnej. Coś co jest, było, i pewnie będzie wielką niespodzianką.
Dla mnie? Odrobinkę. Już wcześniej coś... coś widziałem ale jak to mówią "najtrudniejszy pierwszy krok".
I chodź wszystko poszło źle,
Przed Panem pieśni stawie się.
Więc chciałbym stanąć przed Tobą i Ci szczerze i z całym szacunkiem podziękować za tą chwilę. Że oderwałaś mnie na chwilkę od tego szarego świata.
Nie powiem Ci tego w twarz bo pewnie pomyślałabyś, że jestem idiotą. A o mym blogu nie masz pojęcia. I dobrze. Niech będzie jak jest. I skończy się tak jak zawsze. Znudzisz się mną. Shit happens.
KONIEC
niedziela, 13 grudnia 2009
Sobota wieczór
Mało tego! Jest zajebiście i robi się co raz lepiej. A jednak w życiu człowieka najważniejszy jest alkoho... Przyjaciel! Który przyjdzie do Ciebie w odpowiedniej chwili z butelką Whiskey. I zaśnie na Twoim łóżku... No ale za tą butelkę Walkera można mu darować.
Podsumowaniem wieczoru są piękne nogi, duże, dobrze wypieczone piersi i piękny aromat Johnny'ego Walkera.
Więcej takich wieczorów proszę! Na wynos. RAZ!
A 18 idziemy na imprezę.... Kici kici, Bądźmy nieprzyzwoici?
niedziela, 6 grudnia 2009
Mniami
sobota, 28 listopada 2009
Bzdury part6
I to by było na tyle. Niech mnie jeszcze kiedyś ktoś zapyta dlaczego nie wierzę w miłość. Naprawdę. Masakra. Skończyły się nadzieje i urojenia. Mam tego wszystkiego dosyć. Chcę przesiedzieć resztę życia przy komputerze nie zwracając uwagi na problemy miłosne, pieniężne, przyjacielskie i inne złudzenia jakimi ludzie żyją. Nie jestem i nie chcę być tak wszyscy inni ludzie. Wiem, że jestem idiotą. Wiem, że jestem brzydki i gruby. Wiem, że wszyscy mamy nadzieję naszego bycia tym jedynym/ną. Wiem też, że podobno wszyscy jesteśmy tacy sami. Nic na siłę. Mam dosyć. Chciałbym mieć odwagę na kolejną próbę samobójstwa. Jestem głody. Źle się czuję. Zacząłem czytać Platona. Kiedyś ucieknę przed śmiercią. Kiedy przychodzimy my nie ma śmierci, kiedy przychodzi śmierć nie ma nas. Mam dość ludzi. Chcę samotności. I fajek. I ciepłego mleka z miodem. Chcę lata, słonecznej łąki, szumu rzeki i papierosa.
wtorek, 24 listopada 2009
Burza.
Burza.
Dlaczego tak wielu ludzi boi się burzy? Owszem, wielu ludzi nie lubi kiedy pada deszcz a niebo rozświetlają na ułamek sekundy pioruny. Według mnie burza jest czymś pięknym. Ale taka Burza. Burza w pełnym znaczeniu tego słowa. Letnia burza. Taka kiedy jest ciepło, kiedy nic nie widać przez ścianę deszczu. I kiedy mimo nocy jest jaśniej niż w dzień.
Kiedy stoisz a deszcz obmywa Twoje ciało jakby chciał Cię oczyścić ze wszystkich grzechów i brudów tego świata. Stoisz z nią. Aktualnie tą jedyną. Wasze usta spotykają się aby zaraz się rozstać na chwilę krótszą niż mrugnięcie oka, bo usta są spragnione, chcą się nacieszyć innymi ustami tak długo jak tylko się da. Ale przecież nie mrugacie. Oczy są zamknięte. W chwili takiej ta oczy nie są do niczego potrzebne. Ważne są usta. Dwie pary ust. I pomimo zamkniętych oczu widzisz wszystko co się dzieje naokoło, jakby z trzeciej osoby widzimy siebie i aktualnie tą jedyną na tle pięknych piorunów z fantastycznymi rozgałęzieniami. Dźwięk dochodzi od razu. Burza jest tuż nad nami. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Ta chwili jest Wasza, Twoja i tej drugiej osoby. Reszta nie ma znaczenia. Liczycie się tylko Wy. Twoje usta i te drugie usta.
A usta są spragnione.
poniedziałek, 16 listopada 2009
Bzdury part5
piątek, 13 listopada 2009
Nosi mnie
środa, 11 listopada 2009
Miłość, uwaga, ratunku, pomocy.
Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty.
Popieram Kazika. To wszystko nie ma sensu. Starać się, biegać naokooło nich, zakładać przy tym maski i udawać, że jesteśmy kimś kim nie jesteśmy. A to wszystko tylko po to, żeby się potem dowiedzieć, że „poznałam kogoś… jest mi z nim dobrze”. Do tego jeszcze szczypta oklepanego tekstu „jeżeli mnie kochasz to pozwól mi odejść!”. Masakra. Udziela mi się nie zbyt pozotywny nastrój.
W ten sposób piszę, chyba nawet odrobine tak myślę. A jednak siedzę tu i słucham jak mi Nosowska śpiewa o miłości.
MIŁOŚĆ! UWAGA! RATUNKU! POMOCY!
Dokładnie tak Kasiu. Uciekajmy przed tym jakże fałszywym uczuciem stworzonym przez głupie ludzkie umysły. Uczucie to jest tak samo fałszywe jak wszystko temu towarzyszące, te wszystkie podchody, uwodzenia, słodkie słówka itd. Po co to komu? Oczywiście, że to jest ciekawe, przyjemne i w ogóle. Ale nie jest siebie warte. To tak jakbyśmy zainwestowali 200zł a spowrotem dostali 20zł.
Są dwa rodzaje miłości. Płatna i darmowa. Z tym, że naukowcy już dawno udowodnili, że ta płatna wychodzi taniej.
sobota, 7 listopada 2009
Wrocław
czwartek, 5 listopada 2009
Bzdury part4
niedziela, 1 listopada 2009
Poniedziałek
Rozpryskuje glanem kałurzę. Patrze na zegarek, 7:40. Zdąże. Może nawet jeszcze do szafki zostawić ten 15 kilowy ciężar. Przechodzę przez te ciężkie drewiane drzwi i widzę śmierć. Tłum uczniów, wszyscy gadają do siebie, wymieniają się poglądami, opowiadają o swoich głupich przeżyciach. A co to może interesować drugą osobę, jaką to ostatnio Daria miała przygodę? Idę. Przeciskam się przez zapchany korytarz do mojej szafki. Ściągam kurtkę i wieszam w szafce, wyciągam większość książek i wrzucam je do mojego jedynego prywatnego kącika w tej szkole. Zamykam szafkę, znowu przeciskam się przez zatłoczony korytarz. Skąd tutaj tyle tych ludzi? I może jeszcze wszyscy się pilnie uczą?
Wdrapuje się po schodach do klasy od TI. No nie. Nie wierzę, moja klasa stoi, siedzi, pół leży, pod gabinetem i wpatruje się w otwarte zeszyty. Pojebało ich do końca? Stoję z boku, staram się nie zwracać na siebie uwagi. Jeszcze mnie zapytają, czego się nauczyłem przez weekend a ja, co im odpowiem? Jak przechodzić misje w Herosach na 130% trudności? Dzwonek. Wchodze do klasy. Nauczycielka stwierdziła, że jesteśmy takimi idiotami, że dała nam kartki na których każdy ruch myszką jest opisany bardzo dokładnie. Kurwa jak ta szkoła potrafi zniszczyć człowieka. Co z tego, że naprawiam i składam komputery i czasami pomagam ludziom w serwisie bo sobie chłopaki nie radzą sobie z windowsem skoro nie radze sobie w jakimś pieprzonym Gimpie.
Dwie lekcje jakoś przeleciały. Ufff. Teraz Polski. M A S A K R A. Polski mamy z naszą wychowawczynią. Dlaczego wszystkie nauczycielki myślą, że ich przedmiot jest akurat tym na który poświęcamy najwięcej czasu i tylko z niego się uczymy? Ależ to wszystko ma sens. Achilles gonił Hektora dookoła Troi raptem trzy raz. Trojanie byli idiotami, że nie otworzyli Hektorowi drzwi żeby się schował... Skoro już o tym mowa to ludzie nie umierają od rany na pięcie.
Dzwonek nie jest dla ucznia tylko dla nauczyciela. Czyli, że co?
Wychodzę na korytarz, mijam bardzo charakterystycznego nauczyciela z kubkiem w ręku. Czasami się zastanawiam czy nie zimno mu w uszy tam pod sufitem. Stoję, czekam na dzwonek. Wymieniam kilka zdań z ludźmi. Nie Adamie nie idziemy zapalić. Jestem porządnym człowiekiem. Nie palę i nie piję przed 12. Wreszcie coś nademną dzwoni, nadchodzą nauczyciele robi się chaos lecz jakoś dostaję się do klasy. Pan Dyrektor oddaje kartkówki. Bite pół godziny tłumaczył nam dlaczego źle to napisaliśmy i jak się powinno wychowywać własne dzieci. Nie mam pojęcia co ma jedno z drugim. W każdym razie nie jest źle, tzn. zaliczyłem.
Przedsiębiorstwo, lubię je. Gadanie o psychice człowieka i zarabianiu pieniędzy. Takich przedmiotów powinno być więcej. Konkretnie o życiu. Jak właśnie PP albo PO, to są umiejętności które się nam przydadzą w życiu. A nie jakieś fizyki…
Następna lekcja to Niemiecki. Nienawidzę tego języka! Zawsze powtarzałem, że nigdy nie będę się go uczył. A teraz muszę. Nienawidzę samego siebie za to… Najwyżej nie zdam z niego, w każdym razie siedzę na tej lekcji i staram się nie dopuszczać do mych uszu tego szczekania.
WF. Uf, przed ostatnia lekcja, to motywuje żeby sobie pobiegać. Mamy całą salę wolną. Gramy w piłkę nożną. Trzeba było biegać za tym kozakiem z C żeby chociaż chwilę zostać na boisku, pieprzony terminator. W każdym razie ciekawie było. Jeszcze tylko WOK i można iść do domu jeeee!!
WOK! Adam rozdaje cukierki z okazji urodzin z kieszeni bo mu się reklamówka rozwaliła. No i dostaliśmy OPE od psora za nasze „skandaliczne zachowanie”. Masakra. Obejrzeliśmy film o Grecji i wreszcie można iść do domu! Zanim dojdę będzie 16. Dlaczego do cholery musimy tkwić w tym budynku tak długo? Nawet sekretariat wychodzi przed nami…
Przechodzę obok śmierdzącego basenu skręcam w prawo w stronę PKP, grzebię w kieszeni – w końcu trzeba się od stresować bo ta szkoła zabije mnie szybciej niż taki mały papierosik…
Ogólny opis typowego poniedziałku.
niedziela, 25 października 2009
hymhymhym
sobota, 24 października 2009
Masakra
sobota, 10 października 2009
Bzdury part3
poniedziałek, 5 października 2009
oooOOO!!!
wtorek, 29 września 2009
Wariat
niedziela, 27 września 2009
oO
poniedziałek, 21 września 2009
Jarmarkowo.
poniedziałek, 14 września 2009
Hmmmm....
W dzisiejszym świecie rządzi komercja. Ona jest wszędzie. W radio, w telewizji, w Internecie, nawet w telefonie komórkowym. Wszystkim chodzi tylko i wyłącznie o kasę. Ale czy w życiu naprawdę najważniejsze są tylko pieniądze? A gdzie się podziała nutka Rock’n’Roll’u ? Aha, no tak, oczywiście. Świat został opanowany przez muzykę elektryczną, techno i hip hop. Naprawdę kiedy widzę grupę ludzi w spodniach z krokiem do kolan szlak mnie trafia.
Idę sam. Nie, nie jestem sam. Są ludzie którzy wytrzymali mój wakacyjny kryzys. Jest ich dwóch. Trzech. No może trochę więcej. W każdym razie było co było. Ludzi się pozbyłem. Ale czy sens płakać nad rozlanym mlekiem kiedy ono i tak już skisło? Trza żyć dalej i warzyć nowe mleczko. Mleko jest dobre.
„DZIELI NAS RZEKA NIEWYPOWIEDZIANYCH MARZEŃ I
DZIELI NAS RZEKA ZWYCZAJNYCH SPRAW
I NIKT Z NAS NIE WIE, CO SIĘ JUTRO MOŻE ZDARZYĆ
I NIKT Z NAS NIE WIE, CO SIĘ JUTRO MOŻE STAĆ...”
niedziela, 13 września 2009
Night Watch
Znam.
Czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty
Czy wiesz, że Twoje oczy spalają mnie jak ogień
Gdy patrzę w Twoje oczy zaczyna się dzień
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję Cię
Tak bardzo, bardzo kocham Cię
Tak bardzo potrzebuję ...
piątek, 11 września 2009
Love.
czwartek, 10 września 2009
Mru
wtorek, 8 września 2009
Wtorek
niedziela, 6 września 2009
Dzień.
sobota, 5 września 2009
Ognisko.
czwartek, 3 września 2009
Damn.
środa, 2 września 2009
A gdyby tak samobójstwo?
A gdyby tak samobójstwo?
Nie będę mówił, że nigdy bym tego nie zrobił, ponieważ nie wiem jak będzie wyglądać moja przyszłość, co się tam wydarzy itd. Według mnie, każdy jest do tego zdolny, to tylko zależy od sytuacji.
Są ludzie, którzy twierdzą, że samobójcy to tchórze i idioci, inni, że każdy samobójca ma coś z głową itd.
W mojej głowie rodzi się taka myśl, że samobójstwo jest często pod względem chwili, kiedy np. żołnierz wie, że został sam, że przewaga wroga jest dużo większa, że kiedy go znajdą to zginie nie przyjemną śmiercią. Chociaż ja, tak myślę, chociaż bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji, walczyłbym do końca. Gdybym został ostatni to próbowałbym zabić tylu ilu tylko się da.
Mam takie głupie poczucie, że jeżeli z czymś walczę i wiem, że jestem przeczucie, że przegram to daje z siebie wszystko i idę, na, że tak powiem na samobójczą akcję. Bo ktoś po mnie będzie miał łatwiej, kiedy nie będzie tamtego jednego czy dwóch.
Co by tu jeszcze... Szkoła, szkoła. Żeby to jeszcze była normalna szkoła a nie z jakimiś mianownikami i licznikami. Materiał zapowiada się ciekawie. Będzie naciąganie na trzy i dwa.
Odczuwam potrzebę bliskości z jakąś osobą, najlepiej płci przeciwnej do mojej.
wtorek, 1 września 2009
Let's Rock!
So, Let's Rock!!!
Zaczęło się, nowa szkoła, nowa klasa, nowi ludzie, nowi znajomi, nowi nauczyciele, nowe przedmioty itd.
Nie jest źle. Oczywiście trzeba będzie dać radę. Powoli do przodu. Jeżeli my nie damy rady to nikt nie da rady!
Rozpoczęcie roku szkolnego, rozpoczęcie roku harcerskiego. Po co ja tam jeszcze siedzę?
Nikt z nich już mnie nie toleruje, może ze trzy osoby i komendant.
Masakra.
http://www.youtube.com/watch?v=7mHe6FMs46o
666 bestii.
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego akurat trzy szóstki są liczbą szatana?
Liczba trzy to owszem słyszałem, że trzy ponieważ jest to kpina co do trójcy świętej i także że jest to liczba odwrotna do godziny w której umarł Chrystus. Ale dlaczego szóstki?
666 jest liczbą palindromiczną - chodzi tu o liczby, które mają tę samą wartość czytane od lewej i od prawej.
Liczba 666 jest także sumą swoich cyfr i sześcianów swoich cyfr, czyli 6 + 6 + 6 + 6 do 3 + 6 do 3 + 6 do 3. Przypadkowo istnieje tylko sześć liczb o takiej własności. Jakby tego było mało zapis liczby 666 w rzymskim systemie liczbowym (DCLXVI) używa każdego symbolu o wartości od 1 do 500 dokładnie raz, w kolejności malejącej.
Pomijając to jest to liczba bestii wysłanej przez szatana w Apokalipsie Św. Jana.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Hmmmm....
Przeznaczenie
sobota, 29 sierpnia 2009
eeeeeh
(niekoniecznie) Bzdury part1
Bzdury part2
piątek, 28 sierpnia 2009
Bzdury part1
Odkąd sięgam pamięciom, zawsze było ze mną coś nie tak.
Uważam, że jestem dziwnym człowiekiem, ponieważ dzisiejsza wizja normalnego człowieka mnie przeraża. Sam nie wiem, która jest gorsza, bo mam ich kilka... Czy chodzić, w garniaku z walizeczką czy tak jak 3/4 ludności Polski machać rękoma do rapu.
Czasami odnosze wrażenie, że urodziłem się nie w tym wieku w którym powiniem. Chyba bardziej by mi pasowało średniowiecze.
"Niekoniecznie mądry ale silny do rąbania drewna!!"
"Tak to ja, już idę Marcinie"
What Life ?
Właśnie. Czy nasze życie ma sens? Czy jest jakiś głębszy powód naszego istnienia czy jesteśmy tylko efektem ubocznym jak asfalt? Czy po śmierci jest coś? Czy pustka? Ale jak pustka? Koniec istnienia? Jak to możliwe...
Gdzieś kiedyś słyszałem, że we wszechświecie nic się kończy.
Może nawet istnieje jakieś życie po tym życiu. Może istnieje jakaś wyższa istota (potocznie zwana bogiem), która nas stworzyła? Ale, po co jaką cholerę? Jesteśmy autodestrukcyjnymi stworzeniami. Niszczymy nas samych a przy tym naszą planetę.
Nie jestem jakimś biologiem chroniącym środowisko, przypinającym się do drzewa żeby go nie ścieli. Lubię ładne samochody, lubię się pobawić przy piwku z papierosem i fajką wodną.
Może o to chodzi. Żeby przyjść na ten świat pobawić się trochę i go opuścić?
Może nie chodzi o nic i nasze życie jest bardziej do dupy niż jakiegoś domowego kota, który dostaje wszystko pod nos.
Wszystko i nic
Wakacje, czas słońca i zabawy, miłości i rozczarowania. Czas bólu i tęsknoty. Czas nudy i zadumy. Czas. Wolny czas. Aż człowieka nosi...
I ten właśnie czas kończy się. Już w ten wtorek wszyscy pójdziemy do szkoły. Nowa szkoła nowi ludzie, nowe problemy. Ale dość o tym.
Ktoś kiedyś powiedział, że "People don't change". Wtedy mu wierzyłem, ale teraz wiem, że jeżeli człowiek chce, naprawdę chce się zmienić to jest to możliwe.
Moje wakacje, taaak. To było naprawdę coś. Dużo zabawy, dużo porażek. Głównie dużo porażek. Cóż zdarza się, plany były inne ale wyszło i tak jak wyszło.
Zacytuję teraz dzisiaj zasłyszany tekst „Przyszłość nigdy nie jest taka jaką sobie ją wyobrażaliśmy”. To prawda. Zawsze, za każdym razem coś musi się zepsuć.
Czasami mam ochotę iść gdzieś sam, daleko, z dala od ludzi. Rozpalić ognisko i posiedzieć przy nim. Nie wiem skąd mi się to bierze. Moim najgorszym błędem jest to, że ja nie myślę co robię. Gdybym kiedyś usiadł i się zastanowił byłbym innym człowiekiem. Tak zamierzam zrobić. Zmienić się.
Oczywiście nikt mi nie wierzy, takiemu kłamcy jak ja? Skądże. Ja przecież kłamie nawet kiedy się przedstawiam własnym imieniem i nazwiskiem. Od rana do nocy. Czasami nawet zdarza mi się przez sen.
Cały czas powracam do przeszłości, czy była lepsza? To co było np. w grudniu? Albo to co było w maju? Czy wtedy byłem kimś innym? Dostałem dzisiaj odpowiedź. Nie byłem, to była to moja zakłamana iluzja.