Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty.
Popieram Kazika. To wszystko nie ma sensu. Starać się, biegać naokooło nich, zakładać przy tym maski i udawać, że jesteśmy kimś kim nie jesteśmy. A to wszystko tylko po to, żeby się potem dowiedzieć, że „poznałam kogoś… jest mi z nim dobrze”. Do tego jeszcze szczypta oklepanego tekstu „jeżeli mnie kochasz to pozwól mi odejść!”. Masakra. Udziela mi się nie zbyt pozotywny nastrój.
W ten sposób piszę, chyba nawet odrobine tak myślę. A jednak siedzę tu i słucham jak mi Nosowska śpiewa o miłości.
MIŁOŚĆ! UWAGA! RATUNKU! POMOCY!
Dokładnie tak Kasiu. Uciekajmy przed tym jakże fałszywym uczuciem stworzonym przez głupie ludzkie umysły. Uczucie to jest tak samo fałszywe jak wszystko temu towarzyszące, te wszystkie podchody, uwodzenia, słodkie słówka itd. Po co to komu? Oczywiście, że to jest ciekawe, przyjemne i w ogóle. Ale nie jest siebie warte. To tak jakbyśmy zainwestowali 200zł a spowrotem dostali 20zł.
Są dwa rodzaje miłości. Płatna i darmowa. Z tym, że naukowcy już dawno udowodnili, że ta płatna wychodzi taniej.
Skąd ja znam słowa z ostatniego akapitu? ;p
OdpowiedzUsuńTak sobie ostatnio pomyśłam, że miłość właściwie nie istnieje. W życiu mamy doczynienia z zauroczeniem, namiętnością i przyzwyczajeniem, a słowo "kochać" ma związek z powyższymi stanami i naprawdę znaczy niewiele więcej lub to samo, co "lubić".