niedziela, 1 listopada 2009

Poniedziałek

Rozpryskuje glanem kałurzę. Patrze na zegarek, 7:40. Zdąże. Może nawet jeszcze do szafki zostawić ten 15 kilowy ciężar. Przechodzę przez te ciężkie drewiane drzwi i widzę śmierć. Tłum uczniów, wszyscy gadają do siebie, wymieniają się poglądami, opowiadają o swoich głupich przeżyciach. A co to może interesować drugą osobę, jaką to ostatnio Daria miała przygodę? Idę. Przeciskam się przez zapchany korytarz do mojej szafki. Ściągam kurtkę i wieszam w szafce, wyciągam większość książek i wrzucam je do mojego jedynego prywatnego kącika w tej szkole. Zamykam szafkę, znowu przeciskam się przez zatłoczony korytarz. Skąd tutaj tyle tych ludzi? I może jeszcze wszyscy się pilnie uczą?

Wdrapuje się po schodach do klasy od TI. No nie. Nie wierzę, moja klasa stoi, siedzi, pół leży, pod gabinetem i wpatruje się w otwarte zeszyty. Pojebało ich do końca? Stoję z boku, staram się nie zwracać na siebie uwagi. Jeszcze mnie zapytają, czego się nauczyłem przez weekend a ja, co im odpowiem? Jak przechodzić misje w Herosach na 130% trudności? Dzwonek. Wchodze do klasy. Nauczycielka stwierdziła, że jesteśmy takimi idiotami, że dała nam kartki na których każdy ruch myszką jest opisany bardzo dokładnie. Kurwa jak ta szkoła potrafi zniszczyć człowieka. Co z tego, że naprawiam i składam komputery i czasami pomagam ludziom w serwisie bo sobie chłopaki nie radzą sobie z windowsem skoro nie radze sobie w jakimś pieprzonym Gimpie.

Dwie lekcje jakoś przeleciały. Ufff. Teraz Polski. M A S A K R A. Polski mamy z naszą wychowawczynią. Dlaczego wszystkie nauczycielki myślą, że ich przedmiot jest akurat tym na który poświęcamy najwięcej czasu i tylko z niego się uczymy? Ależ to wszystko ma sens. Achilles gonił Hektora dookoła Troi raptem trzy raz. Trojanie byli idiotami, że nie otworzyli Hektorowi drzwi żeby się schował... Skoro już o tym mowa to ludzie nie umierają od rany na pięcie.

Dzwonek nie jest dla ucznia tylko dla nauczyciela. Czyli, że co?

Wychodzę na korytarz, mijam bardzo charakterystycznego nauczyciela z kubkiem w ręku. Czasami się zastanawiam czy nie zimno mu w uszy tam pod sufitem. Stoję, czekam na dzwonek. Wymieniam kilka zdań z ludźmi. Nie Adamie nie idziemy zapalić. Jestem porządnym człowiekiem. Nie palę i nie piję przed 12. Wreszcie coś nademną dzwoni, nadchodzą nauczyciele robi się chaos lecz jakoś dostaję się do klasy. Pan Dyrektor oddaje kartkówki. Bite pół godziny tłumaczył nam dlaczego źle to napisaliśmy i jak się powinno wychowywać własne dzieci. Nie mam pojęcia co ma jedno z drugim. W każdym razie nie jest źle, tzn. zaliczyłem.

Przedsiębiorstwo, lubię je. Gadanie o psychice człowieka i zarabianiu pieniędzy. Takich przedmiotów powinno być więcej. Konkretnie o życiu. Jak właśnie PP albo PO, to są umiejętności które się nam przydadzą w życiu. A nie jakieś fizyki…

Następna lekcja to Niemiecki. Nienawidzę tego języka! Zawsze powtarzałem, że nigdy nie będę się go uczył. A teraz muszę. Nienawidzę samego siebie za to… Najwyżej nie zdam z niego, w każdym razie siedzę na tej lekcji i staram się nie dopuszczać do mych uszu tego szczekania.

WF. Uf, przed ostatnia lekcja, to motywuje żeby sobie pobiegać. Mamy całą salę wolną. Gramy w piłkę nożną. Trzeba było biegać za tym kozakiem z C żeby chociaż chwilę zostać na boisku, pieprzony terminator. W każdym razie ciekawie było. Jeszcze tylko WOK i można iść do domu jeeee!!

WOK! Adam rozdaje cukierki z okazji urodzin z kieszeni bo mu się reklamówka rozwaliła. No i dostaliśmy OPE od psora za nasze „skandaliczne zachowanie”. Masakra. Obejrzeliśmy film o Grecji i wreszcie można iść do domu! Zanim dojdę będzie 16. Dlaczego do cholery musimy tkwić w tym budynku tak długo? Nawet sekretariat wychodzi przed nami…

Przechodzę obok śmierdzącego basenu skręcam w prawo w stronę PKP, grzebię w kieszeni – w końcu trzeba się od stresować bo ta szkoła zabije mnie szybciej niż taki mały papierosik…



Ogólny opis typowego poniedziałku.

6 komentarzy:

  1. aż mam ochotę opisać ten dzień z mojej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  2. hm.mozesz cie cieszyc.
    moj poniedzialek jest najbardziej monotonnym dniem w tygodniu.
    zaczynam od PP.
    i wcale nie lubie tego przedmiotu.jest do bani.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uroki Banacha, kochany Karolu. Zycze wytrwalosci.

    Ka.W.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty jesteś w poniedziałki w domu o 16, a ja o 19:20 (bo taki mam plan) Dopiero idzie zwariować.
    No, ale cóż - "życie to nie je bajka" ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. mój poniedziałkowy dzień.
    wstaję 6:40 - dobra poleżę jeszcze.
    7:10 - Ku*wa Krzysiek mnie zabiję spóźnię się
    7:30 - idziem po Ewkę
    7:45 - 'Co spóźniamy się?' 'Nie bo hist'
    8:05 - uczymy sie na hist, bo Pan za 3min może pytać.
    8:07 - uff nie wybrał mnie
    8:50 - czas na wyżulenie kanapki od Dobrzana
    2 lekcja - okienko, plotki z Adą
    3 - geo - 'kto ma zadanie spisać?' lub przerysowywanie czegoś z folii
    15minutowa przerwa - plotki najczęściej z Michałem
    4 - niemiecki - pisanie w podręczniku za Dobrzana i rysowanie uśmieszków. "muszę sobie kupić wreszcie zeszyt"
    5 - polski, chwila zgrozy kogo spyta. kogoś pyta. Dobra przepisujemy zadanie domowe. Rysowanie badziewnych rzeczy z tyłu zeszytu. "Konchita spiszę od Ciebie notatki"
    "Ewka daj notatki"
    "ja i tak uczę się z opracowań z neta"
    "nie mam notatki" patrzy w zeszyt "o mam!"
    20 min - obiad ^^ i plotki z klasą E.
    6 - gw - iść do domu czy zostać?
    "ew?"
    "nie idziem"
    i poszły.

    to jest dopiero monotonnia.

    polski - spisywanie zadań domowych
    wf/rel/ang - od zwiewania
    mat/bio/wos - od rysowania kolorowych kwadracików, serduszek, oczek czy czego Bóg jeden tylko wie i niszczenie długopisów i zeszytów
    fiz - pisanie liścików miłosnych
    chem - 15 min pisania po czym nuuuuda i tylko tekst
    "Justyna Ty nawet jak sama siedzisz to gadasz"
    "Dlatego siedzę z kimś"
    niem - cwaniakowanie swoją wiedzą i robienie innym zadań.

    życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm. też tak czasem mam.
    czuję się jak robot.
    a w tym Banachu to już całkiem.
    jedna wielka masakra.

    OdpowiedzUsuń